Blog

RECENZJA: American Truck Simulator (PC)

Autor:  | 

Czy każda gra związana z motoryzacją musi sprowadzać się tylko do jednego? Tor, start, meta, walka na każdym zakręcie, adrenalina i nieustanne emocje. Pot, krew i łzy. Nie. Dziś mam coś do czego bardzo chętnie sięgam za każdym razem gdy chcę odpocząć. Uwaga! Będę chwalić diesle!

W czasach, gdy gry wyścigowe prześcigają się w dążeniu do realizmu, gdy każdy samochód ma zachowywać się coraz bardziej realistycznie i wyciskać z nas resztki naszych umiejętności… pojawił się drobny problem.

Jeśli chcemy grać tak jak się powinno – czyli na realistycznych ustawieniach, bez wspomagań – będziemy potrzebowali maksymalną ilość skupienia, cierpliwości, refleksu i czasu. Fakt – jest to niesamowicie nagradzające, gdy w końcu uda nam się pobić nasz najlepszy czas o ułamki sekund. Są jednak takie chwile, gdy potrzebujemy pełnego relaksu i wyciszenia.
Z pomocą przychodzi taka gra jak American Truck Simulator, która jest kompletnie innym podejściem do motoryzacji.

Po pierwsze sama gra, choć dzieje się w Stanach Zjednoczonych,została zrobiona przez SCS Software – czeskich developerów, których praktycznie każda gra, ma w nazwie słowo „truck”. Ich najpopularniejsze i najbardziej doceniane dzieło to Euro Truck Simulator 2, w którego sam osobiście zagrywam się od lat. Dla mnie ich logo, to obietnica świetnej zabawy.
Po drugie, jeśli jeszcze ktoś na to nie wpadł, to celem gry nie jest ściganie się ciężarówkami, a szeroko pojęte rozwożenie towarów. Tym razem jednak, będziemy podróżować po kraju gdzie by zagrać w football, trzeba najpierw założyć na siebie rusztowanie. Oto American Truck Simulator.

Na dzień dobry uderza nas nostalgiczne przypomnienie, jak inna jest filozofia amerykańskiego transportu od naszego rodzimego. Długie nosy ciężarówek z wyciągniętymi daleko z przodu silnikami od razu powodują uśmiech na ustach. SCS postarał się nawet o pełne licencje, więc w grze możemy pojeździć autentycznymi modelami takich producentów jak Peterbilt czy Kenworth.
Zanim jednak przyjdzie nam się upaprać w smarze i przyodziać naszą własną ciężarówkę w miliony lampek, musimy na nią zarobić. Zaczynamy delikatnie – od stworzenia własnej firmy. Wybieramy nazwę, logo, siedzibę główną, a nawet swoją podobiznę. Jeśli zsynchronizujemy nasz profil ze stroną World of Trucks, to podobizna może być nawet naszym zdjęciem. Jedynie trochę szkoda, że nie możemy podrzucić grze loga naszego przedsiębiorstwa. Biorąc pod uwagę jak fajnie amerykanie czytają nazwę naszego podcastu, firma ochrzczona została „DoDechy”. W drogę!

Z racji tego, że nie posiadamy swojej własnej ciężarówki, na start musimy korzystać ze zleceń innych firm przewozowych w których ciężarówka jest „gratis”. To bardzo fajne rozwiązanie, bo zarabiając pieniądze mamy możliwość osobistego przekonania się jaką nazwę ciężarówki wpiszemy na śwince skarbonce. Odbieramy zlecenie z załadunkiem i wyjeżdżamy na drogi.

Jeśli w tym momencie myśleliście, że będziecie mogli przemierzać cały kraj wzdłuż i wszerz to pewnie zaskoczy was fakt, że dostęp mamy do dwóch stanów – Kalifornii i Nevady. Mało? Te dwa stany w prawdziwym świecie to prawie 710km2 terenu. Dla przypomnienia, cała polska to niecałe 313km2. W teorii więc będzie gdzie jeździć. Już teraz warto wspomnieć, że to jedynie początek. SCS już teraz zapowiedziało darmowe DLC w postaci Arizony, a znając ich podejście do tematu możemy się spodziewać bardzo długiego wsparcia dla tego tytułu i dodatków w postaci kolejnych stanów.

Tymczasem zakładamy kowbojski kapelusz, bierzemy słomę w usta i rozpoczynamy nasz amerykański sen! Muszę przyznać, że Hollywood wyryło w mojej świadomości pewną wizję i definicję słowa „droga” w Stanach Zjednoczonych. Spodziewałem się, że na pierwszym zjeździe poza miastem moim oczom ukarze się ogromna sześciopasmowa autostrada. Nic z tych rzeczy. Jest ciasno i tłocznie, ba jest nawet kręto, bardzo kręto! Kilka razy złapałem się nawet na tym, że GPS poprowadził mnie na coś co przypominało polną drogę, gdzie w tumanach kurzu przedzierałem się z ogromnym i ciężkim załadunkiem.

Jeśli więc waszą jedyną obawą przed zakupem American Truck Simulator były drogi, to możecie przestać czytać i śmiało inwestować. Gra ma bardzo różnorodne krajobrazy i choć grafika nie jest ósmym cudem świata, to jest co podziwiać. Jeśli dodamy do tego pełen cykl dnia i nocy oraz zmienne warunki pogodowe, to daje nam to ogromną mnogość widoków. To bardzo istotne w grze, którym głównym elementem jest jazda.

Nie ma tutaj drugiego dna, ukrytych mechanik i tzw. end game. Jeśli nie kręci was myśl spokojnego pokonywania tysięcy mil to prawdopodobnie musicie wrócić do gier wyścigowych. Tutach pośpiech nie jest wskazany, a mandaty za przekroczenie prędkości lub przejazd na czerwonym świetle są bardzo wysokie i mogą poważnie nadszarpnąć wasz budżet.

Po wykonaniu kilkunastu zleceń odzywa się do nas bank, który oferuje nam pożyczkę na zakup pierwszej ciężarówki. Decyzja należy całkowicie do nas. Możemy ciułać dalej i z małych zleceń w końcu uzbierać kwotę na pierwszą ciężarówkę, lub podpisać cyrograf.

Trudno. Trzeba się rozwijać prawda? Wybieramy się do salonu by kupić naszą pierwszą ciężarówkę. Niestety, jej zakup jest uzależniony nie tylko od środków jakie posiadamy, ale i od poziomu naszego kierowcy. Zapomnijcie więc o potężnej maszynie ze stroboskopami, sypialnią i dzwonkami polifonicznymi zamiast klaksonu. Koniec końców z salonu wyjeżdżamy podstawowym modelem, a jeśli uzbieraliśmy wystarczająco dużo stać nas było na wybór koloru lakieru.

Teraz powinno być z górki. Nie do końca. Posiadanie własnej ciężarówki wiąże się z wieloma obowiązkami! W przeciwieństwie do zleceń zewnętrznych, teraz to my w pełni dbamy o pojazd. Sami płacimy za paliwo, naprawiamy usterki i męczymy się ze słabym silnikiem, który ledwo co daje radę na stromych wzniesieniach. Ale to wciąż nasza własna ciężaróweczka, do której bardzo szybko się przyzwyczajamy i staje się naszym drugim domem.

Plus jest taki, że w końcu możemy więcej zarabiać i rozwijać własną firmę. Z biegiem czasu stać nas będzie nie tylko na lepsze ciężarówki i możliwość podejmowania bardziej zyskownych zleceń, ale i zatrudnianie innych kierowców.

Zanim jednak zaczniemy zatrudniać i budować DoDechowe imperium logistyczne, przyjrzyjmy się samym sobie. Jak wspomniałem każde zlecenie poza pieniędzmi daje nam punkty doświadczenia. Z każdym poziomem, możemy zainwestować w jedną z wybranych grup specjalizacji. Możemy mieć dostęp do bardziej cennych (i zyskownych) ładunków, możemy nauczyć się bardziej ekonomicznej jazdy lub pozyskiwać zlecenia na dłuższe trasy. W pewnym momencie dojdziecie do poziomu, gdzie przejechanie jednego kursu może zająć wam co najmniej godzinę – rzeczywistego czasu.

Muszę szczerze przyznać, że takie zlecenia są zdecydowanie moimi ulubionymi. Nie ma absolutnie lepszego sposobu na relaks i wyciszenie przed komputerem niż spokojne pokonywanie tysięcy mil. Na dodatek jeśli lubicie słuchać podcastów to jest to idealna kombinacja. Wbrew przekonaniom nie jest wcale tak, że przez te kilka godzin jazdy nie będziemy robić absolutnie nic.

Na drogach dzieje się całkiem sporo. Zacznijmy od sztucznej inteligencji, która kieruje ruchem publicznym. Zaskakującym elementem są tutaj drobne smaczki. Na przykład gdy staniemy na ruchliwym skrzyżowaniu bez świateł i włączymy kierunkowskaz, zdarza się że znajdzie się dobra cyfrowa dusza, która pozwoli nam dołączyć się do ruchu. Ruch uliczny jest całkiem realistyczny, a pojazdy kierowane przez sztuczną inteligencję nie jeżdżą na przysłowiową „pałę”. Biorą pod uwagę zmianę pasów na autostradzie, a gdy jedziemy wolniej od nich bez problemu nas wyprzedzą. Nie są w tym wszystkim też idealni. Czasami zdarzają się stłuczki, nieuzasadnione niczym hamowanie czy korki. Oczywiście nie zaznamy tutaj kilkugodzinnych korków przed wjazdem do miasta, ale czasami przyjdzie nam postać kilka minut w miejscu. Tymczasem zegar tyka, a towar musi być dowieziony na czas jeśli chcemy uniknąć kary. Musimy brać pod uwagę również poziom zmęczenia naszego kierowcy. Jeśli nie będziemy robić regularnych przerw możemy zasnąć za kółkiem, a następnym razem gdy otworzymy oczy, świat będzie obrócony o co najmniej 90 stopni.

Sam model jazdy nie jest idealny, ale jeśli jesteście bardzo zdeterminowani to da się grać nawet na klawiaturze. Oczywiście najlepsze doznania będziemy mieć podpinając pod komputer kierownicę lub co najmniej pada.

W tym miejscu warto wspomnieć o modach, które wraz z pojawieniem się dostępu do Steam Workshops są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy kilka kliknięć by zmienić nazwy producentów i firm w grze na prawdziwe. Są nawet osoby, które szykują mody poprawiające fizykę, pracę hamulców, zwiększają natężenie ruchu na drogach. Możecie nawet zmniejszyć kary za przekroczenie prędkości i dostosować sposób w jaki gracie pod siebie.

Jeśli wsiąkniecie w świat jazdy ciężarówką, nawet nie zauważycie jak mijają kolejne godziny grania. Ta gra może nie oferuje grafiki na poziomie znanych serii wyścigowych, ale modele samych ciężarówek są oddane bardzo szczegółowo wraz z wnętrzem, dźwiękami silnika i najmniejszymi detalami. Gra się szalenie przyjemnie, a nawet jeszcze nie wspomniałem o systemie rozwoju naszej firmy.

Gdy zarobimy wystarczająco dużo by kupić kolejną i lepszą ciężarówkę, nie musimy od razu pozbywać się naszej dotychczasowej, z której prawdopodobnie na tym etapie jesteśmy już związani emocjonalnie. Lepszym rozwiązaniem jest zatrudnienie do firmy kierowcy, któremu powierzymy naszą wysłużoną maszynę. By dodać kolejnej kropli realizmu, zatrudniani przez nas kierowcy też mają swoje poziomy, ba, mają swoje charaktery. Może się okazać, że pracownik którego zatrudniliśmy wcale nie jest taki dobry, nie przyjmuje większej ilości zleceń, a jak już to robi to nigdy nie dojeżdża na czas. Tylko od nas zależy czy damy mu kredyt zaufania i liczymy, że z biegiem czasu zyska doświadczenie czy zdecydujemy się na kogoś innego.

Najważniejsze w całej filozofii American Truck Simulator jest fakt, że nie czuć tutaj presji czasu. Niby trzeba spłacać kredyt, dojechać na czas z towarem, pilnować pracowników i dbać o naszą ciężarówkę, ale nic z tych rzeczy nie sprawia, że się złościmy, czy w negatywny sposób podnosimy poziom adrenaliny.

Jeśli nadal nie jesteście pewni, to zerknijcie na Euro Truck Simulator 2, grę z prawie identycznymi założeniami tylko osadzoną w Europie. Gra, która choć pojawiła się w 2012 roku to nadal jest wspierana przez twórców, dalej zasilana jest dodatkami, malowaniami ciężarówek i ma tysiące o ile nie miliony fanów na całym świecie. To tylko dowód na to, że inwestycja w American Truck Simulator zapewni wam wyśmienitą zabawę na LATA, a to rekomendacja którą może pochwalić się niewiele gier.