Blog

1.86 km radości czyli Festival of Speed

Autor:  | 

Jaka siła zaklęta jest w blisko dwu kilometrowym odcinku drogi, że każdego roku blisko ćwierć miliona ludzi wędruje przez pół świata by spędzić na jej poboczu weekend? Czy to kwestia różnorodności maszyn skracających czas potrzebny na pokonanie tego dystansu w drodze pod górę? Czy też wirtuozów kierownicy którzy nadludzkimi umiejętnościami walczą z fizyką o każdy centymetr asfaltu? A może przyczyną corocznej migracji miłośników motoryzacji jest po prostu atmosfera która każdej wiosny na cztery dni opanowuje posiadłość Goodwood? Każdy z gości z pewnością ma inny powód by odwiedzić to magiczne miejsce jednak wszyscy są zgodni – Festival of Speed to najlepsze motoryzacyjne wydarzenie na świecie!

Wszystko tak naprawdę zaczęło się już w 1936 roku kiedy to dziewiąty książę Richmond, Freddie March zorganizował na terenie swojej posiadłości wyścig górski dla Brytyjskiego klubu Lancii.
Atmosfera sportowej rywalizacji tak mu się spodobała, że postanowił on wybudować tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia. Na przeszkodzie stanęła jednak Druga Wojna Światowa, a tereny idealnie pasujące na taki obiekt wykorzystano w charakterze lotniska dla RAFu. Determinacja i upór księcia sprawiły jednak, że już w 1948 roku na nowo oddanym do użytku torze Goodwood rozegrano pierwszy wyścig. I choć nigdy nie był to obiekt o takiej skali jak choćby Silverstone, to zostawił swój bardzo wyraźny ślad w historii automobilizmu. I nie zawsze był to ślad radosny. Tutaj zakończył wypadkiem karierę Sir Stirling Moss, tu również zginął podczas testów Bruce McLaren. Coraz większa liczba wypadków sprawiła, że w 1966 roku zaprzestano organizacji wyścigów na Goodwood a obiekt jedynie sporadycznie używano do testów. I to też tylko do czasu gdy nie odnawiana nawierzchnia na to pozwalała.

W połowie lat 70-tych w Goodwood na dobre zapadła cisza. Było tak aż 20 czerwca 1993 roku kiedy to potomek Freddiego, Lord Charles March zaprosił do swej posiadłości kilkunastu przyjaciół posiadających w swych kolekcjach ciekawe samochody z wyczynową przeszłością. Tor nie nadawał się wtedy do użytku więc gospodarz przypomniał sobie o trasie wyścigu górskiego. Tak odbył się pierwszy Festival of Speed którego legenda z roku na rok rosła w silę przyciągając kolekcjonerów, byłych i aktywnych kierowców czy wreszcie producentów. Tu na przestrzeni ponad 20 lat ścierała się historia motoryzacji z jej przyszłością. Specyficzna mieszanina komputerów i włókien węglowych w połączeniu z napędem łańcuchowym i hamulcami bębnowymi stała się magnesem dla tych, którzy kochają rywalizację, szanując przy tym historię.

Dziś Festival of Speed to prawdziwa mekka dla miłośników wszystkiego co ma swój napęd i jeździ. Nikogo nie dziwi obecność siedmiu zespołów Formuły 1 czy też czołowych uczestników legendarnego 24-godzinnego wyścigu w Le Mans. Są tu wszyscy liczący się gracze serii DTM i WTCC. Nie brakuje również zespołów rajdowych. Nie brakuje gwiazd rallycrosu, drifterów czy samochodowych kaskaderów, którzy na niespełna dwóch kilometrach asfaltu dają upust radości prowadzenia samochodu, bawiąc przy tym rzesze widzów. Festival of Speed jest również unikalną okazją do porównania samochodów wyścigowych nie tylko na przestrzeni lat ale i rożnych klas.

W biegu z pomiarem czasu może bowiem wystartować każdy samochód (za wyjątkiem bolidów F1 oraz Indy) bez względu na rok produkcji czy kategorię. To też po piętach tegorocznego zwycięzcy jakim był Olly Clark w 800 konnej Subaru Imprezie deptał Kenny Brack za kierownicą potwornie szybkiego ale notorycznie psującego się McLarena P1LM. Z kolei najniższy stopnień podium przypadł w udziale Mikowi Skinnerowi w Toyocie Tundrze rodem z Nascar którego aerodynamika pozostawiała wiele do życzenia w porównaniu z McLarenem. W stawce znalazły się rownież tak wiekowe samochody jak McLaren M8F czy Hesketh Cosworth 308B.

Festival of Speed to jednak nie tylko miejsce dla wyścigówek. Impreza ta od wielu lat przyciąga producentów samochodów, a o jej randze najlepiej niech świadczy fakt, że niemal każdego roku w Goodwood prezentowane są specjalne wersje aut. Gwiazdami tegorocznego festiwalu były niewątpliwie Mercrdes-AMG GTR oraz McLaren P1GTR w okolicznościowym malowaniu, upamiętniającym zdobycie tytułu Mistrza Świata F1 przez Jamesa Hunta w 1976 roku.

Zresztą nie była to jedyna okazja do świętowania. 100-lecie BMW uczczono wspaniałą rzeźbą Gerry Judah w konstrukcji której wykorzystano oryginalne 328 MM roadster, Brabham BMW BT52 oraz model V12 LMR. Nie zabrakło również prezentacji niemal wszystkich liczących się samochodów wyścigowych rodem z Bawarii. Z kolei obchodzące 110 Lat wyścigowej historii Renault zaprezentowało takie wspaniałości jak modele AK, Monthlery coupe czy rekordowego Nervasport. I nie byli to jedyni producenci, który zajęli specjalne miejsce w tym roku w Goodwood.

Powrót Forda do LeMans zbiegł się z 50 urodzinami modelu GT40 co było doskonałą okazją by przypomnieć wspaniałe karty wyścigowej historii firmy z Dearborn. Warto również zauważyć, że Goodwood było areną debiutu drogowego Arrinery Hussarya GT. Supersamochód znad Wisły jest pierwszym pojazdem zbudowanym w Polsce w historii Festival of Speed. Nie był to zresztą jedyny rodzimy akcent tegorocznej edycji tego święta motoryzacji. Podczas konkursu elegancji Catrier Style et Luxe zaprezentowano Rolls Royce Phantom III z nadwoziem Sports Drophead Coupe Vanvoorena. Ten jedyny w historii dwuosobowy Rolls Royce był własnością Generała Władysława Sikorskiego, co dumnie podkreślał aktualny właściciel auta. Polacy obecni byli również na trasie leśnego odcinka specjalnego dla samochodów rajdowych, a ekipa Rafła Wyrzykowskiego zabawiała publiczność prezentując możliwości terenówki klasy Ultra 4.

Festival of Speed jak widać, oferuje atrakcje dla każdego. Trasa wyścigu górskiego jest oczywiście sercem wydarzenia, jednak dookoła niej na przestrzeni lat powstały miejsca które dają radość z obcowania z motoryzacją każdemu jej miłośnikowi. Oprócz wspomnianego odcinka rajdowego i terenowego, swoje miejsce znaleźli tu wielbiciele motocyklowego freestylu oraz trialu. Nie brakuje również stoisk w których można kupić niemal wszystko, co związane z motoryzacją. A dla tych którzy zmęczą się bieganiną, zawsze znajdzie się miejsce w jednym z ogródków, w których serwowane jest doskonałe jedzenie, a wszystko to przy akompaniamencie dobrej muzyki z rykiem silników w tle.

Lordowi Marchowi w ciągu ponad dwudziestu lat udało się stworzyć jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń motoryzacyjnych świata. Festival of Speed swoim prestiżem niczym nie ustępuje dziś największym targom samochodowym. To gigantyczna maszyna marketingowa, współpracująca z niemal wszystkimi koncernami samochodowymi, co najdobitniej widoczne jest w pawilonach wystawowych tworzonych tylko na potrzeby tego jednego weekendu w roku.

A co stało się z położonym nieopodal torem? Sukces finansowy kolejnych edycji Festiwalu Prędkości pozwolił na jego odbudowę i dziś w formie swoistego wyścigowego skansenu, każdej jesieni ścigają się na nim samochody zbudowane przed 1966 rokiem. Jednak Revival to już temat na inną opowieść.

Relację z Festival of Speed przygotował dla nas Karol Wiechczynski. Więcej jego tekstów znajdziecie na AUTOMOBILISTA.
Zapraszamy też do pełnej galerii.