Blog

WYWIAD: Artur Rychliński

By  | 

2 – 4 lipca odbyły się w Poznaniu niepowtarzalne targi. Czegoś, czego jeszcze nie było. Pierwsze prawdziwe targi samochodów luksusowych – Gran Turismo Expo. O przygodach z nimi związanych oraz o swoim podejściu do życia i motoryzacji opowiedział nam główny organizator – Artur Rychliński.

dodechy_wywiad_01

Jakie to uczucie zorganizować w Polsce pierwsze prawdziwe targi samochodów luksusowych?
Wspaniałe uczucie! Choć oczywiście bałem się tego, że może się nie udać. Pomysł pojawił się rok temu. Był tak zwariowany, że podszedłem do tego, jak do zabawy. Ale szybko stał się moim głównym zajęciem. Poważnie się zaczęło robić, jak podpisałem umowę z pierwszym wystawcą. Wtedy stało się jasne: „Teraz muszę to zrobić!” Żarty się skończyły.
Ale udało się!

Co było największym wyzwaniem w Gran Turismo Expo? Zgranie wszystkich producentów? Zbudowanie hali na pustkowiu, czy może coś innego?
Wielką trudnością było nawiązanie kontaktów z wszystkimi przedstawicielami marek premium. Ten pierwszy kontakt jest bardzo ciężki. Trafić do odpowiedniej osoby, tej decyzyjnej. Potem przekonać ją do czegoś, co przecież nie istnieje. Miałem kilka renderów z wizualizacją tego co sobie wyobraziliśmy i referencje marki Gran Turismo. A nie była to marka kojarząca się z targami. Nie było lekko. Bardzo się cieszę, że moi partnerzy mi zaufali i zdecydowali się zaryzykować. Dzięki ich odwadze, marzenie stało się faktem!

dodechy_wywiad_02

Zdawałem sobie sprawę, że w Polsce są targi motoryzacyjne. Bardzo ważnym momentem była konferencja prasowa 21 maja 2015, na którą zaprosiliśmy wszystkich wystawców. Spotkaliśmy się wtedy wszyscy w jednym miejscu i każdy poczuł, że jest nas więcej. Stworzyliśmy zespół osób i marek, które mają ten sam cel. Dotrzeć do docelowego klienta, na którym nam zależy. Wtedy umówiliśmy się, że tworzymy wspólne show. Wystawę, w której razem pokazujemy to, co polski rynek ma do zaoferowania wymagającym i zamożnym klientom. Ustaliliśmy, że Gran Turismo Expo to tylko organizator. Ale wszyscy jesteśmy gospodarzami tej imprezy. Dziś jest już trochę łatwiej. Zaprzyjaźniłem się z naszymi wystawcami i szybciej będzie nam wspólnie organizować ciekawe przedsięwzięcia.

Miałem wątpliwości, czy hala Expo powinna stać w „szczerym polu” na torze. Łąka, kamienie, nierówności, kurz, albo błoto. Nie mieliśmy pojęcia co nas może czekać… Większość osób, które miały większe doświadczenie ode mnie, odradzała realizację tego pomysłu. Niektórzy wprost mówili, że to nie może się udać. Jeszcze na 4 godziny przed otwarciem hali w dniu premierowym były osoby patrzące na mnie z politowaniem. Ale zrobiliśmy to! Postawiliśmy w piekielnym upale, w dwa dni halę o powierzchni 3000m². Drewniana podłoga, lewitująca nad grząskim gruntem, była płaska, sztywna i pozioma. A co najważniejsze, udźwignęła gigantyczny ciężar ponad 40 najdroższych samochodów świata.

Pamiętam sobotę wieczór 4 lipca. Podczas after party w hotelu Andersia. Straciłem głos. Zadzwonił do mnie nasz wykonawca hal namiotowych. Nie mogłem rozmawiać, bo krtań nie dała rady podźwignąć wysiłku ostatnich dni. Szymon powiedział mi tylko: ARTUR! ZROBILIŚMY TO!
A jeszcze 3 tygodnie wcześniej na spotkaniu stwierdził „Zrobię to!. Nie wiem jak, ale to zrobię!” Pamiętam sporą obawę w jego oczach. Wiedziałem jednak, że pracuję z najlepszymi. To z resztą było receptą sukcesu. Otoczyliśmy się najlepszymi firmami i fachowcami, którzy byli zaangażowani w poszczególne części projektu.

Artur RychlińskiNajtrudniejsze jest trwanie przy swoim planie, kiedy wiele osób mówi „nie rób tego, to się nie uda!”
Pamiętałem wtedy słowa Richarda Bransona: „Jeśli wszyscy mówią Ci, że nie możesz tego zrobić, wtedy musisz to zrobić!”.
Zrobiłem! Dzięki Richard! Nawet nie masz pojęcia, że pomogłeś zorganizować pierwsze prawdziwe targi luksusowych samochodów w Polsce.
Richard ma jeszcze jedno powiedzenie.
„Jeśli Twoje marzenia Cię nie przerażają, znaczy, że są zbyt skromne…”.
To moje hasło na Gran Turismo Expo 2016.

Jak w ogóle reagowały firmy/wystawcy, gdy przedstawiałeś im swoją ideę stworzenia takiego wydarzenia?
Dość nieufnie. Rozumiem to. Niejeden już próbował. Jak wspomniałem, stała za mną siła marki Gran Turismo. Jednak to nie wystarczało. Targi to jest coś innego niż dobrze zorganizowany event dla właścicieli supersamochodów. Wydaje mi się, że byłem przekonujący podczas rozmów. Znam potrzeby firm, które starają się dotrzeć do odpowiedniego klienta. Postanowiłem stworzyć im warunki do dobrego biznesu i chyba dałem sobie radę z opowieścią o swojej wizji. Zaufali, uwierzyli i w końcu sprawdzili. Działa! Teraz jesteśmy już razem. Dotrzymaliśmy obietnicy

Co uważasz za osobisty sukces tych targów?
Osobistym sukcesem dla mnie jest zaufanie Petera Ternstroma, twórcy marki Gran Turismo Events. Ten szalony Szwed znalazł mnie rok temu i postanowił wciągnąć mnie do zespołu. On też zaryzykował. Dał mi duże uprawnienia i wiele dobrych rad. Dziś jesteśmy wspólnikami i dobrymi przyjaciółmi. Wiem, że bez okazanego zaufania, motywacji i docenienia małych kroczków i sukcesów pośrednich, nie miałbym siły doprowadzić tego do końca. OK. Miałbym. Ale z Peterem było łatwiej.

Osobistym sukcesem jest dla mnie zaangażowanie i praca wszystkich ludzi, którzy mi pomogli zorganizować to wspaniałe wydarzenie.
Graficy, projektanci, konstruktorzy namiotów, podłogi, dźwiękowcy, oświetleniowcy, ochrona, hostessy, wystawcy i ich pracownicy. Uwierzyli mi i postanowili stworzyć ze mną coś pięknego. Udowodniliśmy, że działając razem, możemy tworzyć rzeczy teoretycznie niemożliwe. Każdy dał to co mógł. To co miał najlepszego. Tak powstają fajne rzeczy. Z pasji, wiary, pracy i konsekwencji do samego końca.

dodechy_wywiad_04

Premiera Ferrari 488 GTB to całkowita zasługa pracowników Ferrari Katowice. Pracowali ciężko słysząc od Włochów wielokrotnie „NO!”. Nie poddali się i walczyli do końca. Było 10% szans na to, że ten model się pojawi w Poznaniu. Może nawet mniej. O tym, że jest zgoda Maranello na zaprezentowanie 488 GTB u nas, dowiedziałem się na tydzień przed imprezą. Jednak powiedzieliśmy sobie, że dopóki go nie zobaczymy na polskiej ziemi, nie piśniemy słowa na ten temat. Wielka radość nadeszła, gdy zobaczyliśmy zdjęcia z Katowic, gdy w otwartej przyczepie lśnił nowiutki model Ferrari, który poza Genewą nie był pokazany nigdzie publicznie! To wielki zaszczyt dla nas. I nie mam tu na myśli Gran Turismo Expo. To zaszczyt dla Poznania i dla Polski! Wszyscy możemy być dumni z tej premiery!

Z czego wynika Twoje podejście do ludzi? To jak bardzo stawiasz na fanów jest zdumiewające, jak choćby historia Filipa.
Ludzie zawsze byli dla mnie najważniejsi. Może kiedy jest się geniuszem matematyki, chemii, czy fizyki, można pracować samemu. Ale żeby stworzyć coś dużego, nie da się tego zrobić bez współpracowników. Każdy pracujący ze mną człowiek wie, jak jest ważnym elementem całej układanki. Zna historię, wie do kąd zmierzamy i co razem budujemy. Musi mieć świadomość tego, że bez niego dzieło się nie uda. Staram się dać mu zrozumieć, że właśnie jemu zaufałem, liczę na niego i oddaję losy całości w ręce jego wiedzy, umiejętności i doświadczenia. Taka osoba ma dużo większą wydajność swoich działań. Nawet jeśli pojawiają się błędy, czy pomyłki, to nigdy nie brakuje zapału i determinacji do osiągnięcia celu. A cel i rezultat jest najważniejszy. Wiedzieliśmy, że jak Kolumb płyniemy w nieznane. Ale znaliśmy kierunek. Liczyliśmy się z tym, że zamiast do Indii, dopłyniemy do Ameryki. Ale przecież Ameryka też jest zajebista 🙂

dodechy_wywiad_05Historia z siedmiomiesięcznym Filipem wynikła bardzo spontanicznie. Znaleźliśmy piękne zdjęcie w sieci. Wykonała je Pani Sylwia swojemu synkowi, który na rękach wujka bardzo mocno wpatrywał się w Lamborghini Huracan. To zdjęcie uderza ciepłem i pokazuje to co w naszej imprezie najważniejsze. Każdy może z bliska zobaczyć coś, co jest piękne i nie musi czuć, że to jest niedostępne. Te rzeczy są na wyciągnięcie ręki. Chcemy dawać ludziom inspirację do zdobywania tego co pokazujemy. Mały Filip pewnie nie wie, jak jest skonstruowany ten Świat. Ale od jego życiowych decyzji zależy, czy będzie mógł w pełni korzystać z tego co najlepsze. Może nasza działalność skłoni młodych ludzi do pokierowania swoim życiem tak, żeby móc sobie pozwolić na każdą z dobrych rzeczy, jakie są produkowane dla nich. Wierzę w przeznaczenie. Ale przeznaczenie, to raczej suma wyborów jakie podejmujemy w życiu. To one prowadzą nas w miejsca, w których jesteśmy. Jest jeszcze fart. Ale na taki możemy się nie doczekać. A decyzje, zawsze powodują, że dzieje się tak, lub inaczej.

Postanowiłem odnaleźć autora zdjęcia. A gdy okazało się, że jest nim Pani Sylwia spod Poznania, odwiedziłem Filipa w domu. Będzie moim specjalnym gościem na kolejnej edycji targów w 2016 roku. Ma dziś 7 miesięcy i niewiele rozumie. Ale za rok będzie już potrafił chodzić, więc poprowadzę go za rękę we wszystkie ciekawe miejsca imprezy i postaram się ugościć jak bardzo ważnego gościa. Może w małym stopniu uda mi się zaszczepić w nim chęć do takiego życia. To od niego zależy, jak będzie mu się żyło. Ale chcę być jego zapalnikiem. Uwielbiam takie historie!

Czy masz jakieś rady dla osób, które też chcą realizować swoje pasje i projekty?
Tak.
To bardzo proste i bardzo trudne zarazem.
Po pierwsze trzeba marzyć!
Nie wolno powstrzymywać się od marzeń! NIGDY! To z nich bierze się cała reszta.
Tylko nie wolno poprzestawać na marzeniach.
Marzenia trzeba zamienić na cel.
Cel trzeba zamienić na plan.
A potem trzeba plan zrealizować. Krok po kroku. Dzień po dniu. Skrupulatnie i konsekwentnie z uporem. Sprawdzając jednocześnie, czy to, co robimy przybliża nas do celu. Wszystko co robimy, a nie przybliża nas do celu, jest marnowaniem czasu i energii.
Marzenia się spełniają. Ale nie same. Jeśli ma się dobrze zrobiony plan. Jeśli plan jest dopasowany do naszych możliwości i zasobów, to sama droga do osiągnięcia celu jest wspaniałą przygodą i zabawą.
Osiągnięty cel jest nagrodą i motywacją do kolejnych działań. Ale pamiętajcie. Najpierw jest marzenie!

dodechy_wywiad_06

Pomówmy chwilę o samochodach. Pamiętasz jaki samochód jako pierwszy w Twoim życiu wywarł takie wrażenie, że zakochałeś się w motoryzacji?
Samochody kochałem od zawsze. Ale znam to z opowieści mamy. Ponoć potrafiłem wymienić każdą markę samochodu nie umiejąc jeszcze dobrze mówić. Sam tego nie pamiętam. Fakt, że to były czasy, kiedy na polskich ulicach było maksymalnie 10 marek, jakie można było zobaczyć.
Pamiętam Forda Capri, którego gdzieś na Węgrzech widziałem w 1980 roku. Wtedy też pierwszy raz widziałem jak szybko potrafi jechać Porsche 911.
Później kojarzę świetnie Porsche 959, które zrobiło na mnie wrażenie. Ale i Fiesta XR2i była autem, o którym śniłem. Czasy, kiedy dorastałem były o tyle dziwne, że nawet plakat nad łóżko ciężko było zdobyć. Nie wiem, jak to wpłynęło na moje późniejsze życie. Ale chciałbym, aby dzisiejsza młodzież miała łatwiej. Nie jestem tym typem „zgreda”, który uważa, że dziś dzieciaki mają łatwiej i wszystko na tacy. Może mają na tacy to, o co my musieliśmy walczyć. Jednak nic w tym złego. Gran Turismo Expo ma młodym pokazywać, że jeszcze jest wiele do zdobycia i nie warto zadowalać się bylejakością.

A jak jest teraz? Do jakich samochodów wzdychasz najgłębiej?
Hmmm… Nie jestem aż takim wariatem na punkcie supersamochodów. Fajnie byłoby mieć kilka pojazdów w garażu i w zależności od potrzeby, wybierać sobie jeden na konkretną okazję.
Uważam, że nie ma auta idealnego dla mnie. Pytano mnie wielokrotnie, jaki samochód bym wybrał, gdybym nie miał absolutnie żadnych ograniczeń. I szczerze powiem, że nie ma takiego wozu. Ciągle na taki czekam. Jak i na moment, kiedy będę miał taki problem.

Generalnie lubię auta dość funkcjonalne, niezbyt ciężkie i z wielką mocą. Podróżuję przeważnie na długich odcinkach autostradowych. Dlatego mocne sedany, czy kombi zawsze mi się podobają. Uważam, że mądrze używany, mocny samochód jest bezpieczniejszy niż tysiąc poduszek i gwiazdek NCAP. Stawiam na bezpieczeństwo aktywne. Więc kiedy wyprzedzam, to wyprzedzam. Najczęstszą przyczyną nieszczęść na drogach jest testosteron i brak mocy. My faceci mamy tę wadę, że lubimy rywalizację. A kiedy nie ma czym rywalizować, robi się niebezpiecznie.
Moim oficjalnym samochodem organizatora Gran Turismo Expo 2015 jest Audi RS7. Świetne auto. Nie zważa na to ile osób i bagażu do niego zabierzemy. I tak robi wszystko, żeby przekroczyć 300km/h. Wiem, że to potrafi.

To teraz wakacje i odpoczynek, czy może przygotowania do czegoś nowego?
Jeszcze przez wakacjami muszę opanować organizacyjnie bałagan papierowy, jaki powstał po imprezie. Nie lubię tej roboty. Nie marzyłem o tym, dlatego mi trochę ciężko. Ale muszę wszystko ładnie rozliczyć.
Potem ruszam nad Morze Śródziemne, aby ładować akumulatory i nabierać inspiracji do kolejnych imprez.
Gran Turismo Expo ma być nie tylko imprezą motoryzacyjną. To święto wysokiego poziomu życia. Bo jak to mawia mój kolega: „Bo liczy się jakość życia”.
Żyjemy raz. Ważne, aby spędzić ten czas w zgodnie z sobą. W otoczeniu osób i przedmiotów, które lubimy. W miejscach, które nam się podobają. Robiąc rzeczy, które dają nam satysfakcję.
Mawia się: Pracuj przy tym co kochasz, a nigdy nie będziesz pracował.
Coś w tym jest. Chcę tworzyć lepszy świat wokół siebie. To mój świat. Ale jeśli Wam się on podoba, to zapraszam do niego. Chodźcie ze mną!

Dziękujemy za rozmowę!

Naszą pełną relację zdjęciową możecie obejrzeć na naszym profilu na FB, a o naszych wrażeniach posłuchać wkrótce w najnowszym odcinku DoDechy. Zapraszamy!

dodechy_wywiad_07