Blog

RECENZJA: WRC7 (PC)

By  | 

Ponownie łączymy siły z Prezem z podcastu Rozgrywka – żarty się skończyły. Czasy nieurodzaju dla fanów gier motoryzacyjnych odeszły w niepamięć. Ostatnie lata dostarczają potężny ładunek gier samochodowych. Nie wystarczy już zasłaniać się plakietką oficjalnej licencji. W tym roku trzeba wyjątkowo się postarać, aby zasłużyć sobie na miejsce na półce wśród kolekcji gier.

Paweł: Moje przychylne nastawienie do serii WRC jest niestety również dla niej zgubą. Podobnie jak z producentami samochodów, tak i z grami – im bardziej lubię, tym więcej wymagam. W zeszłym roku WRC 6 poprzeczkę postawiło dość wysoko, naturalnym więc jest, że moje oczekiwania wzrosły, szczególnie po bardzo udanym kawałku kodu od konkurencji. Po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, czy fakt oficjalnej licencji WRC nie będzie dla gry zgubny. W momencie gdy inne gry mogą oferować inne formy rozrywki, inne klasy samochodów i przeć do przodu, WRC musi ściśle trzymać się swoich ram. Po tej samej stronie medalu jest jeszcze jedna wada, choć jest to niezależne od samego developera – brak Volkswagena – który po aferze związanej z silnikami diesla wycofał swoje benzynowe wyścigówki z rajdów. Nie pytajcie proszę o logikę. Nie zmienia to jednak faktu, że straciliśmy jednego z popularniejszych producentów.

WRC7

Prez: Też rzuciło mi się w oczy, że licencja oznacza duże ograniczenia – brak jakichkolwiek innych trybów poza rajdem może źle odbić się na popularności gry, zwłaszcza że DiRT 4 stanowi dla WRC 7 nie małą konkurencję. Natomiast jeżeli komuś zależy na prawdziwych trasach i licencjonowanych zespołach, to WRC 7 jest jedyną w tym roku rajdówką, która może takowe zaoferować. To bez wątpienia wielki plus serii, a imponujące 13 rajdów, dostępnych w grze, obiecuje zabawę na wiele godzin.

Paweł: Tak, druga strona medalu jest zdecydowanie przyjemniejsza. Mamy oficjalne lokalizacje, w tym i rajd w Polsce. Śpieszę poinformować, że gdybym miał oceniać sytuację i stan polskiego rolnictwa, wystawiłbym piątkę z plusem. Łąki przepełnione kwitnącymi zbożami, rzepakiem i innymi przetworami, które trafiają na niemieckie stoły na śniadanie. Budynki zadbane, a w garażach w większości amerykańskie samochody, choć znalazłem też kilka Golfów i zastanawiam się, czy nie był to taki inside joke od developerów.

W przeciwieństwie do zeszłego roku, tym razem przyszło mi grać w wersję na komputery osobiste, zwane potocznie klasą PC. Jako że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie elektroniki, to pozwoliłem by magiczne pudełko samo wybrało optymalne ustawienia gry. Tym właśnie oto mądrym sposobem, całą pierwszą stronę swoich notatek zapisałem faktami dotyczącymi słabej oprawy graficznej. A to płytkie kolory, a to słabe tekstury, a to nudne światła. Na dodatek jest czysto, schludnie i elegancko, a to przecież 3 wyrazy, których nigdy nie powinno się łączyć w to samo zdanie wraz ze skrótem WRC.

Dopiero po kilku rajdach przypomniałem sobie, że na tych maszynach co mają myszkę i klawiaturę, zamiast pada można zmieniać suwaczki. I dałem wszystko na przysłowiowego „maksa”. No to się kolega zdziwił. Różnica pomiędzy ustawieniami wysokimi, a bardzo wysokimi jest KOLOSALNA. Tu nie chodzi tylko o grę świateł. Brud, owady, kurz, pył, odblaski. Nie powiem, byłem zachwycony. Tym bardziej, że gra musi być całkiem nieźle zoptymalizowana, skoro na moim pudełku, które zakupiłem grubo ponad 5 lat temu, na najwyższych ustawieniach udawało się osiągać szalone ilości klatek na sekundę. Raz nawet widziałem 65 (pamiętajcie, gram głównie na konsoli)! Graficznie gra najlepiej spisuje się na odcinkach na łonie natury. Przebijanie się przez pola i lasy w Polsce, czy walka ze wschodem słońca we Włoszech to prawdziwa bajka. Trasy miejskie są ciut słabsze, choć byłem miło zaskoczony, gdy rozpoznałem miejscówki rajdu w Hiszpanii.

Prez: No to dobrze, że sobie przypomniałeś o suwaczkach. Ja z kolei gram głównie na PC, więc przesunąłem wszystko na „maksa” jeszcze przed odpaleniem pierwszego rajdu i powiem szczerze, że poprawę względem zeszłorocznej odsłony widzę, ale daleki jestem od zachwytów. Owszem, efekty cząsteczkowe i system oświetlenia robią wrażenie, szyba brudzi się podczas jazdy i trzeba uruchamiać wtedy wycieraczki, a trasy wyglądają dobrze, ale… mogłyby wyglądać nieco lepiej. Cieszy natomiast możliwość uruchomienia trybu fotograficznego Ansel – zrobiłem dzięki temu kilka ładnych screenshotów.

WRC7

Paweł: Zanim przejdę to najważniejszego, jest jeszcze jedna kwestia, która wypadła niestety słabiej niż rok temu – dźwięk samochodów. Dźwięk silników jest płytki, a jedyne walory i radość z warkotu można uzyskać, jeśli korzystamy z kamery znajdującej się za samochodem. Turbosprężarka brzmi jak amatorski beatboxer, a silnik na wysokich obrotach sprawia wrażenie, jakby został skomponowany z jednego zapętlonego dźwięku. Najgorzej jest jednak chwilę po zakończeniu wyścigu i przy wręczaniu nagród. Tutaj uruchamia się zwolnione tempo, które spowalnia również dźwięk. Nagle to, co można było określić brzmieniem silnika, zamienia się w głośne buczenie, które ustawione jest o kilka skal głośniej niż cokolwiek innego i jest absolutnie nie do zniesienia. Oczywiście jest to problem, który można łatwo rozwiązać, ale na chwilę ogrywania gry, był BARDZO irytujący.

Ogromne kudosy należą się natomiast dla pilota. Tutaj dla mnie WRC 7 jest absolutnie bezkonkurencyjne. To jedyna rajdowa gra, w której nie tykam kompletnie ustawień czasu podawania komend kolejny zakrętów. Jest perfekcyjnie. Dla osób, które nie rozumieją pojęć „left” i „right” mam niestety złą wiadomość. Nie ma możliwości sprawienia, by pilot przemówił w naszym ojczystym języku. Za to jeśli macie ochotę sprawdzić jak pokieruje was Francuz, Włoch, Niemiec, Hiszpan, Chińczyk czy Japończyk – to śmiało. Ja raz spróbowałem z tym ostatnim, co skończyło się zjedzeniem pierwszego lepszego drzewa.

Prez: Bardzo ładnie opisałeś problem dźwięku w WRC 7, ale ja będę trochę bardziej brutalny – dźwięk samochodów jest fatalny. Silnik wydaje jakieś dziwne dźwięki, kamyki sypiące się spod kół przebijają się na pierwszy plan, co daje bardzo dziwne wrażenie przy niektórych ustawieniach kamery, a dźwięki z drugiego planu są bardzo ubogie albo nie ma ich wcale. Muzyka w menu niby jest, ale kompletnie nie wpada w ucho, a powtórki są kompletnie pozbawione jakiegokolwiek podkładu muzycznego. Przydałoby się nieco werwy podczas nawigacji po menu, zwłaszcza w trybie multi, w którym czasem trzeba trochę poczekać zanim zacznie się rajd. Przy okazji – w grze dostępne są rajdy online, ale też możliwość grania na podzielonym ekranie oraz w trybie hot seat – wielkie brawa dla twórców za dodanie zabawy kanapowej, która ostatnio w grach traktowana jest po macoszemu.

Paweł: Przejdźmy do tego, co w grze samochodwej jest absolutnie najważniejsze. Do grywalności. Tutaj na szczęście nic się nie zmieniło od zeszłego roku. WRC 7 to nadal nie jest symulator i chwała mu za to. Nawet przy profesjonalnych ustawieniach sterowania, balans pomiędzy lekkim aracade, a czymś o nutce symulacji, jest ułożony fantastycznie. Zazwyczaj gry rajdowe sprawiają, że po 30 minutach grania mam srogie odciski na palcach, a pada trzeba odczepiać z moich rąk specjalnymi obcęgami. Tutaj się po prostu płynie. Każdy zakręt pokonuje się z czystą radością. Nie oznacza to, że gra nie jest wymagająca. Po prostu nie jest przekombinowana. Ma być tym czym powinna być – grą – a nie odwzorowaniem rzeczywistości. Za to najbardziej ją cenię. Z tego też powodu, bardzo bym chciał by seria dalej się rozwijała. Chciałbym by oferowała coś innego od konkurencji. Zdaję sobie sprawę z tego, że mając mniejszy budżet nie można liczyć na to, że w przyszłym roku w grze będą wyścigi kosiarek, łyżworolek, fidżet spinerów i co tam jeszcze kręci młodzież. Zresztą i tak nie pozwoli na to licencja.

Marzy mi się jednak, by ktoś popracował w grze rajdowej nad immersją. Immersja? W grze rajdowej? Tak, tak, wcale nie przedawkowałem witaminy D. Bo są proste sposoby by urozmaicić rozgrywkę nawet w takim tytule. Przecież WRC nie musi być tylko „pustym” przelotem przez las od startu do mety. A gdyby tak dodać wydarzenia losowe? Na przykład podczas rajdu napotykamy rozwalony team. Widać, że nic się nie dzieje wokół samochodu. Szybka decyzja – zatrzymujemy się czy nie? Jeśli się nie zatrzymamy – mamy szansę na lepszą pozycję. Jeśli się zatrzymamy, zyskujemy uznanie wśród fanów i sponsorów. IMMERSJA.

Widać, że developer pracuje nad tym, żeby w grę można było się bardziej wczuć, ale niestety póki co sprowadza się to do morale naszego zespołu. Jeśli myślą o nas dobrze, to szybciej naprawią nam samochód. Dostajemy też smsy od rywali, ale niestety pomysł na nie jest mocno nie trafiony. Bo kto wysyła swojemu największemu wrogowi, który właśnie sprzątnął mu wygraną sprzed nosa sms o teści: „W ostatnim rajdzie szczęście ci dopisało, ale w rajdzie Rally Italia Sardegna mnie nie dogonisz!” Brakowało chichotu psa Bałwana (Muttley’a dla wtajemniczonych) i jingla z Wacky Races.

WRC7

Prez: Trochę popłynąłeś z tą immersją, ale w dobrym kierunku. Takie rozwiązanie na pewno urozmaiciło by sztampowe na dłuższą metę rajdy, które dostępne są w WRC 7. Pomiędzy odcinkami są co prawda jakieś wycinki z gazet, w których możemy przeczytać o sobie i o wydarzeniach na trasie, ale zrobione są tak sobie, na odwal, po prostu żeby były. Mam zresztą wrażenie, że cała otoczka gry, poza samymi rajdami, jest zrobiona tak sobie, na szybko i bez polotu. Menu wygląda identycznie jak to z zeszłego roku, brakuje jakichkolwiek wodotrysków. Gdyby to był symulator to jeszcze bym łyknął podejście na zasadzie „jesteśmy twardymi profesjonalistami, tylko trasa się liczy”, ale w tym wypadku po prostu nie mogę.

A sam model jazdy? Znowu muszę być marudą w tym duecie. Jeździ się zdecydowanie gorzej niż w poprzedniej części. Owszem czuć różnice w nawierzchni, nieźle zrobione są też wszystkie nierówności i wyboje na trasach, ale na tym niestety moje chwalenie się kończy. Model symulacyjny jest jakiś pokraczny i nieprzyjemny, lepiej więc trzymać się modelu zręcznościowego, ale wtedy robi się trochę za łatwo. Niczego pomiędzy nie ma, bo ilość opcji podczas dostosowywania trudności prowadzenia jest bardzo uboga. O wiele lepiej pod tym względem wypada wydany chwilę wcześniej DiRT 4.

Paweł: Ja osobiście grę z czystym sumieniem polecam każdemu, kto w piwnicy nie ma fotela kubełkowego z kierownicą na kable. Jeśli szukacie frajdy i tęsknicie za rajdami to WRC 7 może być świetną alternatywą i grą, z którą spędzicie wiele godzin.

Prez: Moim zdaniem WRC 7 niewiele różni się od swojej poprzedniczki i wypada gorzej jeśli chodzi o model jazdy, co jest bardzo dużym minusem – przecież to najważniejsza rzecz w grze rajdowej. Licencja to duża zaleta, podobnie jak poprawiona oprawa graficzna, a radość płynąca z grania i świetnie zrobione powtórki powodują, że i tak spędziłem z grą dużo czasu i ostatecznie jeździło mi się całkiem dobrze. Niestety konkurencja nie śpi i w takiej formie w jakiej otrzymaliśmy grę w tym roku, nie możemy otrzymać jej sequela. Potrzeba zmian, potrzeba rewolucji. Inaczej seria przepadnie z kretesem.

Grę otrzymaliśmy do recenzji od polskiego wydawcy – firmy Techland.