Blog

TEST: Volvo S60 R-Design Polestar

Autor:  | 

Kiedy w poniedziałek rano dzwoni do Ciebie przedstawiciel Volvo i pyta, czy chcesz przetestować Polestar’a, to lepiej, żebyś nie miał zaplanowanej na ten dzień operacji serca, bo albo na nią nie zdążysz, albo nie będzie Ci już potrzebna. Ja na szczęście nie miałem planów, więc kiedy usłyszałem, że mam być w salonie o 14, wsiadłem w samochód i o 12 piłem już pyszną, czarną jak noc kawę z ekspresu w poczekalni szczecińskiego dilera szwedzkiej marki – AUTO BRUNO. Jak się potem okazało, kawa była zbędna…


Z czym kojarzy się Volvo? Z bezpieczeństwem, kanciastymi kombi, ze Szwecją i Zlatanem Ibrahimovicem. Na pewno nie z arcyszaleństwem, a właśnie takie jest S60 Polestar. Pod maską tego eleganckiego i wciąż dosyć konserwatywnego Szweda pracuje doładowany, sześciocylindrowy, benzynowy silnik o pojemności 3 litrów, który osiąga 350 KM (345 KM według normy SAE) mocy i aż 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Auto rozpędza się do setki w niespełna 5 sekund (4,9 sek.), a liczba 200 pojawi się na cyfrowym prędkościomierzy po kolejnych 13 (0-200 kmh – 17,7 sek.). Wszystko to dzięki inżynierom z firmy Polestar, którzy do tej pory tworzyli szalone, kilkusetkonne auta koncepcyjne oraz torowe wyścigówki. Oczywiście na bazie samochodów marki Volvo. Nam niestety w udziale przyszło przetestować model o nieco mniej wyczynowej specyfikacji – jak słusznie zauważył jeden z naszych słuchaczy, tudzież czytelników – jeździliśmy bowiem Volvo S60 T6 R-Design Polestar. Auto mimo dłuższej nazwy, ma 21 KM i 20 Nm mniej niż wspomniany wcześniej Polestar w topowej specyfikacji. Sprint do setki zajmuje mu sekundę więcej, a do 200 km/h dobije w 20,9 sekundy.

Ok. Umówmy się, że wciąż mamy do czynienia z szybkim autem, a zatem przejdźmy do konkretów. Volvo S60 R-Design Polestar to na pierwszy rzut oka bardzo standardowe auto tej marki. O sporym ekscentryzmie właściciela mogą świadczyć nieco zbyt oczojebny kolor oraz „ozdobiony” sporym dyfuzorem i podwójnym wydechem tylny zderzak (najmocniejszy Polestar ma też nieco bardziej wystający poza linię auta tylny spojler). Natomiast 20 calowe felgi ledwo obciągnięte gumą należy już uznać za przejaw, co najmniej, absolutnego braku rozsądku. I świetnie, bo samochód prezentuje się dzięki temu rewelacyjnie, a jednocześnie, na swój dziwny sposób, jest dość dyskretny. Niemieckie auta z dopiskiem AMG, M Power, czy RS ciężko jest przeoczyć. Zazwyczaj najpierw je słychać, potem widać (bardzo krótko zresztą) i znów słychać. Te samochody są zawsze w centrum uwagi, budzą różne (również te niepożądane) emocje, a literka M na klapie bagażnika BMW potrafi wyzwolić ducha niezdrowej rywalizacji u kierowcy stojącej obok Astry. A Volvo… cóż, nie jeździłem S60 długo, ale przez te kilkanaście godzin, ani razu nikt nie zwrócił na mnie uwagi na światłach, nie podkręcił obrotów w swojej Skodzie 2.0 TDI, czy choćby pokiwał z aprobatą głową. Nic… Cisza… Całkowity brak zainteresowania. Zwykłe Volvo w modnym kolorze, za kierownicą którego mogłem poczuć się anonimowo.

Z drugiej strony, przecież to potwór, który ma 329 koni mocy – przecież on musi brzmieć nieziemsko. W związku z tym, stojąc na światłach należy wyłączyć system START/STOP i dać się usłyszeć! Trzeba podkręcić obroty, żeby przechodniom włosy stanęły dęba, a dzieci zaczęły płakać i… hmm… cóż. Nie da się. To znaczy, nie da się wyłączyć systemu START/STOP, bo go tu nie ma, da się podkręcać obroty, można nawet uruchomić tryb sport, jednak to prawie nic nie daje. Spod maski wydobywa się tylko dosyć zwykły, niczym nie wyróżniający się szum silnika, a wydech nie powoduje gęsiej skórki przy każdej redukcji biegu. A ponieważ pod maską nie gra muzyka, można podkręcić radio i w otoczeniu doskonałej jakości dźwięku płynącego z głośników delektować jazdą. Mam obawy, że w topowej wersji kwestia akustyki nie wygląda znacząco lepiej, ale chętnie przekonam się na własnej skórze, czy, lub jak bardzo, się mylę.

Wnętrze Polestara, poza drobnymi detalami, także nie zdradza, że siedzimy w drogowej wyścigówce. Kierowcy, którzy w autach tego typu potrzebują ciasnych kubełkowych foteli, małej kierownicy, czy wskaźników przeciążenia na desce rozdzielczej, będą rozczarowani. Tego typu niespodzianki tutaj na nich nie czekają. Jest klasycznie, trochę staroświecko i fenomenalnie jeśli chodzi o jakość. Skórzana tapicerka pomieszana z alcantarą i niebieskimi nićmi prezentuje się świetnie. Widać tutaj dbałość o najmniejszy nawet detal. Z drugiej strony, nie trudno oprzeć się wrażeniu, że projektanci Volvo mają wielką ochotę popuścić wodze swojej fantazji, ale ktoś o mniej designerskich poglądach im na to nie pozwala. I jak na mój gust, to dobrze. Można się przyczepić do tego, że kierownica jest trochę za duża, a charakterystyczna dla marki konsola centralna może niektórym kierowcom przeszkadzać. Ale po co? Ten samochód jest stworzony do jazdy, a nie do kontemplowania wnętrza.

Akcentem humorystycznym jest opcja zmiany stylu wyświetlacza deski rozdzielczej. Gadżet, który od razu przypadł do gustu Pawłowi, mnie nieco rozbawił. Do wyboru mamy 3 ustawienia – Elegance, ECO i Performance. Oczywiście kolor i styl czcionek na wyświetlaczu nie mają zbyt wielkiego wpływu na to jak samochód jeździ, jednak gdyby można było akurat w tej wersji S60 wybrać opcje – Performance, Crazy i Lunatic – byłoby znacznie bliżej rzeczywistości.

A jak ten potwór jeździ? Cóż… Tego porównania nie mogło zabraknąć w tym teście – kiedy pierwszy raz odpaliłem BMW M235i moje ciało przeszył silny dreszcz. Samochód na mnie zaryczał. Jakby chciał powiedzieć – „Masz przesrane”. Kiedy odpaliłem Volvo, usłyszałem tylko pełne zdziwienia „Co jest …?” wypowiedziane przez siedzącego obok Pawła. Pomruk silnika cichszy niż w DoDechowym Mini w ogóle nie przygotował nas na to, co miało wydarzyć się po pierwszym wciśnięciu pedału gazu.

W zasadzie to nie wiem, czy pedał gazu w Polestarze otwiera przepustnicę, czy zakrzywia czasoprzestrzeń. Cokolwiek robi, robi to błyskawicznie. To jak szybko auto się rozpędza ustaliliśmy już na początku tego testu, ale dzieje się to z taką lekkością, że trudno to zauważyć i jeszcze trudniej nad tym zapanować. Wspomniane już wcześniej BMW przy rozpędzaniu dostarczało adrenalinę do każdej komórki ciała kierowcy. Natomiast przyśpieszenie Volvo jest równie dyskretne co cały samochód, a to czyni z niego istny generator mandatów. Ogromny zapas mocy jest dostępny w każdej chwili na życzenie kierowcy i nie przypominam sobie takiego momentu, żeby choć na chwilę jej zabrakło podczas naszego testu. Volvo S60 Polestar to naprawdę szybki samochód. Tak szybki, że pierwszy raz w życiu stwierdziłem, że bezpieczniej będzie używać limitera prędkości i tak też poruszałem się po mieście. Być może dlatego tak trudno było mi uwierzyć, że wcale nie jeździliśmy najszybszą wersją.

W Volvo dostępne są dwa tryby jazdy – standardowy, który jest nieco narwany, pedał gazu reaguje z delikatnym opóźnieniem, ale chyba tylko po to, żeby dać kierowcy i podróżującym pasażerom czas na przygotowanie się na przyśpieszenie. Drugi tryb to Sport – który jest już totalnie obłąkany, gaz jest bardziej wyczulony na każde drgnięcie stopy kierowcy, automatyczna skrzynia biegów zmienia przełożenia później i, co ciekawe, nie zrobi tego w trakcie pokonywania zakrętu. W tym trybie Volvo jest też podobno głośniejsze, ale szczerze mówiąc nie jest to różnica warta odnotowania. Tak jak wspomniałem wcześniej, pozostaje mi mieć jedynie nadzieję, że najmocniejszy Polestar brzmi choć trochę lepiej.

Niezależnie od wybranego trybu, biegi w samochodzie można też zmieniać samemu za pośrednictwem umieszczonych w kierownicy łopatek, ale jestem przekonany, że jest to rozwiązanie bezwzględnie maniakalne.  Nie szukałem jakoś intensywnie, ale nie znalazłem trybu ECO (czy czegoś w tym stylu), który choć trochę ucywilizowałby Polestara. Wygląda na to, że właściciele tych aut są skazani na zapi… szybką jazdę.

Precyzyjne i pewne prowadzenie zapewnia doskonale zestrojone zawieszenie. Co prawda, w testowanym przez nas egzemplarzu zapewniało ono komfort taczki, ale ponieważ wysokość amortyzatorów da się regulować manualnie (niestety tylko w serwisie) można mieć nadzieję, że kierowcy, którzy bardziej niż doskonałą przyczepność w zakrętach cenią sobie swój niepołamany kręgosłup też będą mogli poczuć się usatysfakcjonowani. Z drugiej strony, taka, a nie inna specyfikacja sprawia, że Polestar prowadzi się fantastycznie. W zakrętach jest pewny i zwarty, a napęd na wszystkie cztery koła jest bardzo wyrozumiały i pozwala kierowcy na wiele.

Dla fanów ekstremalnych wrażeń motoryzacyjnych Volvo nigdy nie było pierwszym wyborem. Zresztą nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek było wyborem. Jednak zacieśnienie współpracy z Polestarem może całkowicie odmienić tę sytuację. Volvo S60 T6 R-Design Polestar jest samochodem genianlnym – z jednej strony to Volvo, czyli auto klasy premium, doskonale wykończone, świetnie wyglądające i zapewniające więcej niż wystarczający poziom bezpieczeństwa i komfortu. Z drugiej, obecny tu znaczek Polestar, do tej pory mówiący cokolwiek jedynie fanom sportów motorowych, wydaje się być gwarancją emocji. Jeszcze przez kilka dni po tym, jak zwróciliśmy auto do salonu, przeszywał mnie dreszcz na wspomnienie tych paru godzin spędzonych za kierownicą tego dostojnego potwora. Może to i lepiej, że w nasze ręce nie wpadła najmocniejsza wersja.

Niestety, Volvo ze znaczkiem Polestara jest również samochodem niezwykle unikatowym – testowany przez nas model był jednym z pięciu, które oficjalnie trafiły do sprzedaży w Polsce (przyp.aut. informacja udzielona przez przedstawiciela Volvo). Dla osób ceniących sobie indywidualny styl jest to niewątpliwie ogromna zaleta, ja jednak po cichu liczę, że wraz z wejściem na rynek kolejnej generacji tego auta, ich liczba na naszych drogach znacznie wzrośnie.

Okiem Pawła:
Volvo w swoim stylu wkroczyło na rynek samochodów sportowych. Niczym komandos – bezszelestnie, ale z zabójczą precyzją i siłą, której ciężko dorównać. S60 R-Design Polestar jest definicją sleepera, samochodu, który z pozoru jest „kolejnym Volvo” tylko, że z dziwnym kolorem. Samochód absolutnie zaskakuje, zarówno kierowcę jak i wszystkie osoby wokoł niego gdy w niecałe 5 sekund przekracza już prędkość dozwoloną na drogach za miastem. Przy tym wszystkim jest absolutnie cichy co sprawia, że nawet przy dużych prędkościach możemy się zrelaksować mając poczucie bezpieczeństwa i opieki. Jeśli Volvo dalej będzie szło w tą stronę, to aż strach pomyśleć co będą w stanie zrobić z innymi swoimi modelami w bezlitosnej wersji Polestar. Ja jestem absolutnie na TAK.

Dziękujemy Dealerowi AUTOBRUNO za udostępnienie samochodu do testów.

Pamiętajcie, że więcej o Volvo S60 T6 R-Design Polestar możecie posłuchać w 55 odcinku podcastu, a ogromną ilość zdjęć znaleźć w naszej Galerii.

  • czesiu

    V60 czy S60? Bo chyba sami nie wiecie co testujecie… A tak poza tym to nie jest S60 Polestar który ma 350KM (nie 345 jak piszecie we wstępie) tylko jest to S60 T6 po „chiptuningu” firmy Polestar i ma 329KM. 🙂

    • Czesiu, bijemy się w pierś (a jak chłopaki się nie uderzą to ja ich wyręczę)! Literkę zaraz poprawię i postaram się więcej nie mylić kombi z sedanem 😉

    • Dzięki raz jeszcze za pełne sprostowanie 🙂 Zmieniliśmy odpowiednio treść i już wszystko powinno być dobrze. Podeślij nam maila, to jakoś Ci podziękujemy 🙂

    • Artur De-wicz

      Rzeczywiście, kilka drobnych nieprecyzyjności do tekstu się nam wkradło. Auto którym jeździliśmy, to nie było Volvo S60 Polestar, tylko Volvo S60 T6 R-Design z pełnym pakietem Polestar. Moc i moment tego samochodu są o 4% niższe i zapewniam Cię, że jak tylko się o tym dowiedziałem, to dokładnie o tyle spadła moja satysfakcja z tego testu. 😉

  • Artur De-wicz

    Rzeczywiście, kilka drobnych nieprecyzyjności do tekstu się nam wkradło. Auto którym jeździliśmy, to nie było Volvo S60 Polestar, tylko Volvo S60 T6 Rdesign z pełnym pakietem Polestar. Moc i moment tego samochodu są aż o 4% niższe i zapewniam Cię, że jak tylko się o tym dowiedziałem, to dokładnie o tyle spadła moja satysfakcja z tego testu. 😉

  • Pan Piter

    Faktycznie to błąd, który nie powstał z winy chłopaków z DoDechy, ale z winy naszej, czyli Dealera. Omyłkowo przekazaliśmy im dane POLESTARA, zamiast auta testowego. Za wprowadzenie w błąd przepraszamy, obiecujemy poprawę i w ramach przeprosin obiecujemy dostarczyć najszybciej jak to możliwe nową S90 do testów – już z właściwą specyfikacją. Pozdrawiam:)