Blog

TEST: Skoda Octavia RS (2017)

Autor:  | 

Skoda Octavia. Najpopularniejszy i najbardziej rozpoznawalny samochód w Polsce. Znają go wszyscy, nawet Ci dla których słowo samochód jest tak obojętne, jak dla mnie słowo dieta.

Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy to co Skoda zrobiła przy faceliftingu nie było bardzo celowym zabiegiem. Skoro nie jest to nowa generacja, a jedynie podrasowanie modelu to co takiego można zrobić by odróżnić go od reszty? Udziwnić.

Jeśli ktoś z jakiś dziwnych powodów zapyta was kiedykolwiek jaką Octavią jeździcie, wystarczy powiedzieć – „tą z dziwnym przodem” – i od razu wiadomo dokładnie o który model i którą generację chodzi.

„Dziwny” to najlepsze słowo jakie udało mi się znaleźć do określenia nowej kombinacji przednich reflektorów. Nie mogę użyć stwierdzenia „kontrowersyjne” bo nie wywołują kontrowersji. Nie wystają znad karoserii, kształtem nie przypominają żadnych narządów rozrodczych, mają delikatny kształt i prosty kształt, ale jako całość są po prostu… dziwne.
To jedyny samochód, gdzie zdecydowanie się na to czy mi się to podoba czy nie, zajmuje mi tyle czasu. Z pomocą przyszła najnowsza Skoda Octavia RS. Po tygodniu jeżdżenia i testowania mogę jednoznacznie stwierdzić, że – nie wiem.

Na pierwszy rzut oka jest to design, który mnie absolutnie odtrąca, wydaje się być na siłę przekombinowany i sugerujący starsze modele pewnej niemieckiej marki z celownikiem na masce. Jednak z każdą chwilą i z każdą perspektywą przychodzą inne emocje.

Raz wydaje się agresywny, raz śmieszny, innym razem odrażający. Mam też wrażenie, że podoba mi się bardziej gdy przysłonię lewe oko. Ostatecznie jednak decyzję pozostawię Wam.
Ostrzegam jednak, że ocenianie wyglądu tego samochodu na bazie wersji RS, może być nieco zgubne, bo zdecydowanie jest tu wiele innych elementów na których można zawiesić swoje oko. Uwagę skutecznie rozpraszają pięknie zaprojektowane 19’ felgi z niskoprofilowymi oponami i czerwonymi zaciskami hamulców. Z tyłu dwie chromowane końcówki wydechu, które pasują nawet do wersji – jak to mawia Artur – czopkowej, czyli kombi.

Problem w tym, że Octavia, zarówno jak i Superb z tyłu mi się szalenie podobają, nawet w swoich napompowanych odmianach. Osobiście wolałbym liftbacki, ale kombi nie jest w tym przypadku nadwoziem które odraża. Szczególnie, że w tym przypadku całość została uzupełniona przez przyjemnie wyglądający zielony lakier. Nie jest to limonkowo-złoto-niewiadomojaki-kiwi-zielony kolor który poznaliśmy w zeszłym roku przy okazji testów Superb Sportline, ale z pewnością przyciągnie też nie jedno spojrzenie.

Pod maską naszej testowanej sztuki niestety znowu trafiła dwu litrowa jednostka napędzana czarną mazią, ale jak się później przekonałem, chyba nawet inżynierowie Skody starają się to zamaskować. Wystarczy przełączyć samochód w tryb SPORT, by sztuczny – choć przyjemny – dźwięk silnika generowany przez głośniki, skutecznie maskował charakterystyczny dla diesli klekocik.
Z drugiej strony, gdy przestawimy się w tryb ECO, samochód w środku jest zaskakująco cichy i są nawet momenty, które pozwolą nam zapomnieć, że jeździmy tą wstydliwą jednostką.
Z dziennikarskiego obowiązku muszę jednak stwierdzić, że jeśli chodzi o moc, to absolutnie nie ma na co narzekać. Osiągi są bardzo zadowalające, szczególnie gdy wyposażymy samochód w skrzynię DSG i napęd 4×4. W takiej konfiguracji jest się czym pobawić i jak wykorzystać te 180KM mocy.

Jedynie co boli to fakt, że przyjdzie nam troszkę dopłacić do najdroższej i najmocniejszej wersji RS 245 jeśli chcemy by nasz DSG był 7, a nie 6-biegowy.
Jest to szczególnie istotne, jeśli sporo jeździmy za miastem. Przy 6-biegowej skrzyni i stałych (legalnych) prędkościach autostradowych, samochód po kilkuset kilometrach pokazał średnie spalanie na poziomie 7,4l. Trochę sporo jak na podobno turbo oszczędnego diesla. Jeśli przyjdzie mi kiedyś porównać to do 7 biegu w najdroższej wersji to z chęcią zaktualizuję swój test.

Nie zmienia to jednak faktu, że koncern VAG jest dalej dla mnie niekwestionowanym mistrzem jeśli chodzi o przekładnie DSG. To jak płynnie i szybko zmieniane są biegi budzi mój pełen szacunek. Podobnie jak aktywny tempomat, który zdecydowanie działa najszybciej i najprecyzyjniej ze wszystkich testowanych przeze mnie samochodów.

Tymczasem mogę skupić się na innych aspektach, a dokładniej na miejscu gdzie spędzimy najwięcej czasu – czyli wnętrzu. Tutaj bez rewolucji. Fani grupy VAG będą czuli się jak w domu, wszystkie znane i lubiane przyciski i przełączniki są nadal na swoim miejscu. Poza jednym. Infotainment.

Moda na dotyk przyszła i tutaj, a złudzenie ekskluzywności pod odbijającym odciski palców plastikiem, dotarła nawet do naszej poczciwej Octavii. Co więcej. Jeśli zdecydujemy się na radio AMUNDSEN, to będzie ono pozbawione nawet bocznych paneli dotykowych, które wcześniej pełniły rolę skutecznych skrótów do najważniejszych funkcji samochodu.
Nie wiem, kto wpadł na pomysł, że przejście do nawigacji, radia, klimatyzacji czy nawet podgrzewania kierownicy musi być ukryte pod kilkoma przyciśnięciami małych ikon na dużym wyświetlaczu LCD. W teorii brzmi to bardzo ekskluzywnie i drogo. W praktyce jest irytujące i bardzo niepraktyczne.

Bardzo liczę na to, że tak jak w przypadku mody tak i tutaj historia zatoczy koło i w przyszłości powrócimy do fizycznych przycisków – przynajmniej dla kluczowych funkcji samochodu.
Na szczęście, jeśli nie oszukał mnie konfigurator na stronie Skody, nadal możemy jeszcze wybrać „słabsze” radio, które choć pozbawione fizycznych przycisków, to przynajmniej nadal posiada na swoich bokach wspomniane skróty funkcyjne.

Poza tym to znana i lubiana Octavia RS. Fotele kubełkowe obszyte przyjemnym materiałem z zagłówkami zintegrowanymi z całym fotelem oraz wyhaftowanymi oznaczeniami „RS”. Nie są najwygodniejszymi fotelami jakie znam, ale z pewnością spełniają swoją funkcję i nie męczą nawet na dłuższych trasach.
Gabarytowo to Octavia w kombi, co tu więcej pisać. Fani dynamiczniejszych pojazdów w końcu będą mogli wozić raz w roku choinkę do domu.

Pozostaje więc pytanie – jak zawsze na koniec – czy warto. Octavia RS obecnie z delikatnym doposażeniem bez problemu zbliża się do granicy 150 000zł. Za takie pieniądze jest cały ogrom samochodów, które w tej klasie można kupić. Pozostaje to już więc osobistej i indywidualnej ocenie każdego użytkownika i kierowcy, który musi zdecydować czego potrzebuje od swojego samochodu.

Jeśli zdecydujecie się na Octavię RS i nie przeszkadza Wam, że co dziesiąty samochód w Polsce posiada taką samą nazwę to z pewnością się nie zawiedziecie. To bardzo udany model, który podkreśla silną pozycję Skody na rynku.

Ci, którzy lubią się jednak wyróżniać i każde spotkanie rozpoczynają od rzucania kluczyków na środek stolika, czeka dłuższa wycieczka, bo konkurencja nie śpi i w tej cenie ma bardzo dużo do powiedzenia.

Oczywiście na sam koniec zapraszamy też do pełnej galerii zdjęć.