Blog

TEST: Lokalizator GPS Ikol GO

Autor:  | 

Końcówka roku, to od dawna jeden z najlepszych okresów w salonach samochodowych. Motoryzacyjne koncerny prześcigają się w pomysłach na najbardziej atrakcyjną wyprzedaż rocznika. Natomiast wielu klientów czeka właśnie na ten moment specjalnie po to, żeby kupić upragnione auto w okazyjnej cenie. Ale co zrobić, żeby wyczekiwany, wymarzony i nowoczesny samochód nie padł łupem złodziei zaraz po zakupie?

Cóż, wydaje się, że doskonałego rozwiązania tego problemu nie ma. Jest wiele różnych metod pozwalających na zabezpieczenie auta przed kradzieżą. Są też takie, które przydają się, kiedy już do takiego zdarzenia dojdzie. Ostatnio postanowiłem sprawdzić, jak działa jeden z tych drugich. A ponieważ, chcieć, to móc, więc już po kilku dniach odebrałem od kuriera przesyłkę zawierającą lokalizator GPS Ikol GO.

System Ikol to internetowy lokalizator GPS, który umożliwia monitoring i lokalizację m.in. samochodów, przez 24 godziny na dobę. Podstawą do jego działania jest nadajnik GPS, który należy zamontować w samochodzie. Najlepiej w mało dostępnym i jeszcze mniej oczywistym miejscu. Wpięcie go do gniazda zapalniczki i wrzucenie do schowka raczej nie będzie najlepszym możliwym rozwiązaniem. A zatem od początku…

Ikol GO, to najbardziej podstawowy moduł oferowany przez producenta, który umożliwia śledzenie aktualnej pozycji pojazdu oraz sprawdzanie stanu włączenia i wyłączenia zapłonu, czy silnika. Jest to małe, niepozorne urządzenie, które należy podłączyć do instalacji elektrycznej swojego samochodu. Za dodatkową opłatą zrobią to wyspecjalizowane warsztaty rozsiane po całej Polsce, ale… Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, jednak jeśli miałbym już zabezpieczać swoje auto, to wolałbym, żeby mojej metody nie znały osoby postronne. Dla ludzi takich jak ja przewidziano instrukcję samodzielnego montażu. Niestety, skrócono ją do trzech niezbyt złożonych zdań, które można streścić 3 słowami – „Nie dasz rady.” I rzeczywiście, żeby zrobić to samemu potrzebna jest minimalna wiedza techniczna, umiarkowane zdolności manualne oraz zaawansowana obsługa internetu. Metodą prób i błędów zainstalowałem lokalizator w swoim samochodzie i nawet wszystko działało jak należy.

Od tego momentu mogłem być już spokojny, że moje kochane autko nie odjedzie nigdzie bez mojej wiedzy. Zalogowałem się w systemie i zacząłem śledzić na bieżąco jego pozycje. A potem odkryłem opcje dodatkowe, których jest absolutne multum. Począwszy od informacji o zapiętych (bądź nie) pasach bezpieczeństwa, czy otwartych drzwiach, poprzez przebieg i zużyte paliwo, na analizie stylu jazdy kończąc. Niektóre z dodatków wymagają kupienia nieco bardziej zaawansowanych urządzeń, których podłączenie mogłoby być zdecydowanie trudniejsze, ale też nie wszystkie możliwe do uzyskania dane są potrzebne indywidualnym użytkownikom. Umówmy się, że na przykład analiza stylu jazdy i śledzenie tras to rozwiązanie znajdujące zastosowanie we flotach.

Oprócz gromadzenia i prezentowania ogromnych ilości danych, system Ikol umożliwia też ustawienie szeregu powiadomień, które w postaci SMSów będą informowały właściciela o ważnych zdarzeniach. Na przykład o nieautoryzowanym uruchomieniu pojazdu, przekroczeniu ustalonej prędkości maksymalnej lub o opuszczeniu wyznaczonej strefy geograficznej. W ten sposób, można jeszcze szybciej reagować na kradzież auta, czy zadzwonić do żony i powiedzieć, że powinna nieco zwolnić.

Jak to działa? Lokalizator Ikol GO pobiera dane o swoim położeniu za pośrednictwem sygnału GPS. Następnie, dzięki wbudowanej karcie sim, łączy się z siecią GSM i wysyła wszystkie istotne informacje do systemu Ikol, a właściciel, dzięki internetowej aplikacji może to wszystko odczytać. Co ważne dane o pozycji są aktualizowane w krótkich odstępach czas, więc można śledzić urządzenie na bieżąco. Ponadto, jeśli z jakiegoś powodu lokalizator nie będzie w stanie nawiązać połączenia z satelitami, poinformuje o tym stosownym alertem oraz będzie przekazywał przybliżoną pozycję w oparciu o system GSM i stacje bazowe. Całość jest podobno odporna na wszystkie złodziejskie sztuczki, ale nie udało mi się tego sprawdzić na własnej skórze, więc pozostaje zaufać producentowi.

Podstawowy lokalizator Ikol GO kosztuje 390 zł. Za te bardziej zaawansowane urządzenia trzeba zapłacić nieco więcej. Dodatkowo, trzeba się także liczyć z miesięcznym abonamentem, który zaczyna się od 15 zł. Czy warto? Cóż, to jedno z tych pytań, na które każdy musi odpowiedzieć sobie sam – czy chcę płacić za coś, co mam nadzieję, że nigdy mi się nie przyda? Z drugiej strony to tylko 50 groszy dziennie, dzięki którym nie muszę już kombinować, jak zaparkować samochód, żeby widzieć go z okna…

Decyzja należy do Was. Zajrzyjcie na stronę ikol.pl i sami oceńcie, czy warto.