Blog

TEST: Infiniti QX30

Autor:  | 

Co mają wspólnego Bruce Willis, Bill Gates, Eminem i Infiniti QX30? Wszyscy są leworęczni. Z wyjątkiem Infiniti, bo samochód nie może mieć podobno ludzkich cech. Choć czy aby na pewno?

Odkładając jednak żarty na bok, by nie przerażać dalej ludzi, którzy oglądali intro naszego VIDCAST’u. Nie, Infiniti QX30 nie jest człowiekiem. Nie jest zbudowany z tkanki kostnej, rama samochodu to stopy stali, a silnik nie jest zasilany krwią niewiast.

Pojazd ten więc nie jest leworęczny, ale z pewnością osoby, które upodobały sobie tą dłoń, będą miło zaskoczone. W odróżnieniu od sporej ilości marek, większość rzeczy dzieje się tutaj po lewej stronie. Co to oznacza?

Po pierwsze hamulec ręczny znajdziemy obok naszego lewego kolana, po drugie sterowanie wycieraczkami jest wbudowane w pałąk od kierunkowskazów. Tempomat też jest sterowany dodatkowym pałąkiem, który znajduje się – jak się pewnie domyślacie – po lewej stronie kierownicy.

Nie jest to jakieś szalenie zaskakujące rozwiązanie, szczególnie jeśli pod uwagę weźmiemy fakt jak dużo Infiniti QX30 czerpie inspiracji z Mercedesa GLA. Nawet sposób zaciągania hamulca ręcznego jest taki sam jak u konkurenta. Jeśli macie dziwne poczucie humoru, to na imprezach możecie również wrabiać znajomych, że właśnie staliście się posiadaczami samochodu spod znaku trójramiennej gwiazdy, bo kluczyk jest również identyczny.

Zanim jednak podpalicie pochodnie i zmarnujecie tusz w waszych pisakach na złowieszcze transparenty pod adresem Infiniti, śpieszę poinformować, że jest powód tego zabiegu. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie była to tajna misja wojowników ninja, którzy pod przykrywką nocy wykradli dokumentacje i katalogi Mercedesa.

Widzicie, w 2010 roku, Daimler do którego należy marka Mercedes-Benz, podpisał porozumienie z grupą Renault-Nissan, do której należy między innymi właśnie Infiniti. Przez lata ta współpraca nabierała kształtów, a Infiniti QX30 jest pierwszym pełnym rezultatem tej transgranicznej współpracy.

QX30 nie inspirował się więc na modelu GLA – na jego bazie powstał. Stąd właśnie tyle podobieństw. Wprawne oko wypatrzy ich o wiele więcej, niż przykłady, które podałem powyżej. Samochody mają podobną wielkość, dzielą też tą samą – 7 biegową, dwu sprzęgłową – skrzynię biegów. Dzielą nawet jeden z silników, który niestety jest jeszcze niedostępny w Polsce.
Naturalnie, pierwsze pytanie jakie się nasuwa – co zatem Infiniti zrobiło by ich samochód był mimo wszystko inny? Całkiem sporo. Wystarczy, że przyjrzymy się QX30. Mało znajdziecie osób, które stwierdzą, że samochód jest podobny do swojego starszego brata.

Stylistyka jest diametralnie inna, odważniejsza i świeższa. Nie raz już zachwycałem się nad wyglądem Infiniti, a QX30 utwierdza mnie w moich przekonaniach. Nowe Infiniti z najładniej zaprojektowanych samochodów, jakie są dostępne na naszym rynku. W wyglądzie QX30 jest coś bardzo dynamicznego, a faliste przetłoczenia boczne nadają mu wrażenie, jakby był wiecznie w ruchu. Musicie jedynie uważać by się nie nabrać tak jak my, gdy odbieraliśmy samochód. Przetłoczenia, które idą na linii klamek są tak głębokie, że zerkając w lusterka boczne w pierwszym momencie mamy wrażenie, że samochód miał spotkanie z bardzo nieruchomym przedmiotem.

Następnie wsiadamy do środka. Zanim zdążymy zachwycić się samym wykonaniem foteli, obitych skórą Nappa, zatracimy się w ich wygodzie. Tutaj w końcu widać jakieś nawiązania do Nissana. Gdy testowaliśmy najnowszą wersję X-Trail, zachwycałem się właśnie fotelami. Tutaj wszystko jest podkręcone do jedenastu. Może nie mają funkcji masażu, ani wentylacji, ale gdy już raz się do nich dopasujemy, to absolutnie nie chce się wysiadać. Wrażenie potęguje starannie i przepięknie wykończone wnętrze. Skóra, drewno to definicja najbogatszej wersji wyposażenia Premium Tech za którą przyjdzie nam dopłacić trochę ponad 20 tys. zł. Moim zdaniem warto, choć podstawowa wersja jest równie przyjemna w obcowaniu. Szalenie przyjemnie patrzy się na wnętrze samochodu, w którym widać, że każdy element, każde przetłoczenie, każdy materiał został przemyślany i zaprojektowany tak by cieszyć oko swojego właściciela. Jeśli do tego wszystkiego dodamy przeszklony dach, który dodatkowo oświetla wszystkie dobra deski rozdzielczej, to każde spotkanie z QX30 będzie wyjątkowo przyjemne.

Zazwyczaj jednak samochody kupuje się po to by nimi jeździć, chyba że mają kilkadziesiąt lat i są warte więcej niż wszystkie nasze organy razem wzięte na czarnym rynku. Tutaj kolejne zaskoczenie. Infiniti prowadzi się fenomenalnie. Specyficzne zestrojenie układu kierowania sprawia, że w każdy zakręt musimy włożyć nieco więcej siły. Oczywiście nie popadajmy w skrajności, razem z zakupem samochodu nie musicie wybierać najwyższego planu na lokalnej siłowni.

Długo szukałem odpowiedniego wyrazu, który mógłby oddać charakter prowadzenia QX30. Jedyny zwrot na jaki wpadłem to – „mięsiście” – w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Może nie jest to odczucie z rasowych sportowych samochodów, gdzie mamy wrażenie, że nasze pięści oplatają się wokół kół, ale jest to niewątpliwa przyjemność. Samochód też na dużo nam pozwala, a w razie potrzeby potrafi 50% mocy przerzucić na tylną oś.

Niestety jak to zazwyczaj bywa, nie może być do końca kolorowo. Nie ma bowiem samochodów idealnych, a i w tym przypadku mam na co ponarzekać. Po pierwsze silnik. Diesel. Jeśli jesteście miłośnikami ropniaków, to w zasadzie ten akapit możecie pominąć. Jego charakter pracy jest… cóż… dieslowy, coś za czym nie przepadamy. Nie zaprzeczę jednak i stwierdzę, że podczas moich testów ani razu nie poczułem, żeby mi brakowało mocy. Silnik się nie dławił, a w trybie Sport przyjemniej reagował na skurcze mięśni prawej stopy. Najgorsza wiadomość to taka, że jest to jedyny silnik dostępny obecnie na naszym rynku. Dwu litrowa jednostka benzynowa jest dopiero w drodze. Śmiem stwierdzić – nawet bez testów – że byłby to idealny silnik dla tego samochodu. A tak, jesteśmy skazani na diesla – choć przyznaję, całkiem mocnego – bo w końcu o pojemności 2,2l.

Z drugim elementem który mi przeszkadza, niestety nie można do końca łatwo sobie poradzić. Infotainment. O ile jakość dźwięku jest fantastyczna, bo zapewniona przez nagłośnienie firmy Bose, tak cały system nawigacji i sterowania jest momentami bardzo irytujący. To dziwne, bo Japonia zawsze wydawała mi się kolebką nowoczesnej technologii. Byłem wręcz przekonany, że samochód klasy Premium wywodzący się z kraju kwitnącej wiśni, będzie dopracowany w najmniejszych szczegółach, a oprogramowanie będzie jego najmniejszym problemem.

W QX30 zainstalowany jest autorski system InTouch. Mamy tutaj dotykowy ekran oraz małe pokrętełko do wyboru opcji. Zaczyna się więc dobrze, bo niezależnie od tego czy preferujemy wprowadzanie danych przez ekran czy fizyczne klawisze – znajdziemy coś dla siebie. Niestety komputer pokładowy reaguje wolniej niż u konkurencji. Nie trwa to wieczność, ale jeśli przyzwyczailiście się do prędkości z jaką działa wasz nowy smartfon, to nawet te pół sekundy może troszkę drażnić.

Kolejna sprawa to mała ilość opcji. Ponownie, to może być zarówno plus jak i minus w zależności od punktu siedzenia. Ja jako miłośnik technologii, przycisków i grzebania w funkcjach samochodu, byłem zawiedziony. Jeśli natomiast cenicie sobie prostotę i niekoniecznie chcecie dwa miesiące konfigurować swój samochód przed wyjazdem z garażu, to może jest to i dla was coś dobrego.

Najbardziej jednak zaskoczyła mnie nawigacja oraz system rozpoznawania znaków drogowych. Mapy co prawda doprowadzą was do celu, ale droga jaką wybiera system jest często dość dziwna. Przy każdym z testów, wykonanych na różnych odległościach nawigacja nie wybierała optymalnej drogi oraz bardzo zawyżała czas dojazdu. Trasę Szczecin – Poznań pokonałem ponad godzinę szybciej niż wskazywał na to komputer, oczywiście ani razu nie przekraczając dozwolonej prędkości.

Na autostradzie spotkałem się też z bardzo dziwnym zjawiskiem. Bardzo często dostawałem komunikaty o ograniczeniu prędkości do 50 i 40 km/h. Niestety nie mam jak stwierdzić czy były to stare dane map, czy system odczytywania znaków. W pewnym momencie zastanawiałem się, czy nie jest do tego stopnia wrażliwy, że odczytuje ograniczenia prędkości, które czasami mają na naczepach ciężarówki. Ta teoria się jednak nie sprawdziła. Pozostaje czekać na aktualizację.

Bardzo ciężko ostatecznie ocenić mi ten samochód. W moim odczuciu wygląda fenomenalnie. Marka Infiniti w 100% wstrzela się obecnie w mój gust i z czystym sumieniem jestem w stanie stwierdzić, że robią jedne z najpiękniejszych samochodów na świecie. Równie dobrze się go prowadzi, co w połączeniu z wysoką jakością wykończenia wnętrza sprawia, że po prostu chce się jeździć. Samochód wypada też korzystnie na tle cenowym w porównaniu do swoich dwóch największych konkurentów – czyli Mercedesa GLA i BMW X1. W przyszłości silnik benzynowy nie tylko poprawi odczucia z jazdy, ale i z pewnością powinien obniżyć cenę samochodu.

Jeśli dla pięknego i wygodnego samochodu, świetnej jakości nagłośnienia, indywidualnego stylu i marki, która z pewnością będzie budzić zainteresowanie, jesteście w stanie wrócić do papierowych map – to wybór wydaje się wręcz oczywisty.

Jeśli macie ochotę dalej pozachwycać się wyglądem QX30, zapraszamy do naszej pełnej galerii oraz do przesłuchania specjalnego odcinka podcastu. Już wkrótce pojawi się również nasz Vidcast.