Blog

TEST DŁUGODYSTANSOWY: Renault Megane Grandtour GT

Autor:  | 

Jakiś czas temu zapowiedziałem pierwszy długodystansowy test DoDechy i właśnie dotrzymuję danego słowa publikując pierwszy z serii artykułów poświęconych Renault Megane Grandtour GT.

Dlaczego właśnie ten?

Mogło się wydawać, że po moich przygodach z francuską motoryzacją będę się trzymał z daleka od aut pochodzących z kraju śmierdzących serów i drogiego wina. Co więcej, kto by przypuszczał, że mój wybór padnie na samochód z nadwoziem kombi, których jestem od lat zagorzałym niemiłośnikiem. A jednak. Renault Megane Grandtour GT urzekł mnie do tego stopnia (również wyglądem), że nie wahałem się zbyt długo przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Jak zwykle w tego typu sytuacjach niebagatelne znaczenie miały cyferki – cena i wysokość rabatu, które okazały się bezkonkurencyjne. Zwłaszcza w zestawieniu z 205 KM, 7-biegową automatyczną dwusprzęgłową przekładnią EDC, systemem 4Control i nagłośnieniem od firmy BOSE.

Podczas zakupu nowego samochodu w ramach z góry określonego budżetu bardzo ważne jest rozstrzygnięcie pewnego dylematu – golas o klasę wyżej, czy wypasiona klasa niższa. To rozważanie, które dotyczy wszystkich segmentów. W moim przypadku oznaczało wybór pomiędzy klasą C i D. Jak powszechnie wiadomo, wszelkie rozsądne kalkulacje wśród kompaktów dają taki sam wynik – Octavia. Nie twierdzę, że Skoda to zły samochód, ale mamy już wspólną historię i myślałem o czymś innym. Niestety, bezpośrednia konkurencja niemieckich Czechów ma w ofercie tylko hatchbacki i kombi, których nie brałem pod uwagę, a nieliczne sedany są po prostu brzydkie. Wśród samochodów klasy średniej wybór jest większy, łatwiejszy i o wiele przyjemniejszy, jednak przy budżecie wahającym się w okolicach 100 tyś. zł, mało realny. Już miałem się poddać, kiedy, co historycznie wydaje się nieprawdopodobne, z odsieczą przybyli Francuzi, prezentując najładniejsze kombi w historii motoryzacji. Na dodatek fantastycznie jeżdżące.

Czas na weryfikację

W tej chwili przychodzą mi do głowy trzy rzeczy, które mam zamiar sprawdzić podczas mojej przygody z Meganką. Po pierwsze, rozprawię się z downsizingiem. Pod maską mojego Renault pracuje silnik o pojemności 1.6 litra, który generuje 205 KM mocy. To sporo, a ja do tej pory zawsze twierdziłem, że takie wysilenie silnika prowadzi do jego szybszego zużycia i zwiększonej awaryjności. Będę miał okazję przekonać się na własnej skórze, czy tak rzeczywiście jest. O moim zaufaniu do tej technologii niech świadczy wykupienie dodatkowej gwarancji, która obejmie ochroną mój portfel przez 5 lat lub 100.000 km.

Po drugie, zawsze twierdziłem, że praktyczność samochodów z nadwoziem kombi jest przeceniana. „Skąd możesz wiedzieć?” słyszałem najczęściej. Cóż, można powiedzieć, że już wiem i przyznaję, że od momentu opuszczenia salonu Renault Polmotor w Szczecinie, ani razu nie poczułem wyższości nadwozia typu kombi, nad sedanem, liftbackiem czy coupe. Ale mam jeszcze sporo czasu, żeby to nadrobić.

No i po trzecie, chyba najważniejsze, sprawdzę jak sprawdza się Renault Megane GT na co dzień na przestrzeni kilkudziesięciu tysięcy kilometrów i będę starał się regularnie o tym pisać.

Pierwszy raport – przebieg 7500 km

Tu nie będzie żadnej sensacji, w końcu samochód jest całkowicie nowy. Nic się nie zepsuło i jeździ się świetnie. Już na początku naszej znajomości zaiskrzyło między nami i od tej pory, z każdym kolejnym przejechanym kilometrem lubimy się coraz bardziej, a nasza zażyłość staje się głębsza. Na szczególną pochwałę zasługuje system 4Control, który sprawdza się doskonale w każdych warunkach i sprawia, że auto pokonuje zakręty jakby jechało po torach. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny, a silnik dynamiczny i zawsze skory do współpracy. Skrzynia biegów pracuje bez zarzutu, chociaż potrafi szarpnąć w trybie Sport.

Spalanie… mogłoby się wydawać, że silnik o pojemności 1.6 litra jest ekonomiczny i trzeba powiedzieć, że… może być. W tej chwili zużycie paliwa utrzymuje się na poziomie 8-9 litrów na 100 km w cyklu mieszanym z przewagą miasta. W trybie Sport trzeba się liczyć ze wzrostem tych wartości o około 2 litry na 100 km, jednak frajda z takiej jazdy jest tego warta.

W trasie na pokonanie 100 km potrzeba około 7 litrów benzyny. A jeśli wskoczymy na autostradę to skrócimy czas podróży, a spalanie wzrośnie nawet o około 1-1,5 litra.

Jak wiadomo, zużycie paliwa zależy od indywidualnego stylu jazdy, więc moje wyniki mogą się różnić od innych. Jednak myślę, że jako kierowca wpisuję się w narodową średnią. Spalanie Meganki uznaję za zadowalające, chociaż mam wrażenie, że zwłaszcza przy wyższych, autostradowych prędkościach mogłoby być odrobinę mniejsze.

Co mi się podoba?

Największą zaletą Renault jest to, jak się jeździ. Auto lubi dynamiczną i agresywną jazdę, system 4Control trzyma je w ryzach, a silnik i skrzynia biegów skutecznie napędzają przednią oś. Zawieszenie jest odrobinę twarde i nie przepada za nierównościami. W połączeniu z dużymi, 18-calowymi felgami jest dosyć „skoczne”, ale jak do tej pory nie sprawiło, żebym wysiadał z samochodu zmęczony, czy obolały (wszystko przede mną?).

Nie mam uwag co do wykończenia wnętrza, mimo że nie zdecydowałem się na skórzaną tapicerkę, sportowe fotele wyglądają rewelacyjnie. Na desce rozdzielczej dominuje duży ekran dotykowy, który służy do obsługi wszystkich systemów samochodu. Jego największą zaletą są rozmiary ikon – są bardzo duże, dzięki czemu nawet w trakcie jazdy ich obsługa jest stosunkowo ergonomiczna. Na pochwałę zasługują też łopatki zmiany biegów, które są bardzo duże i wygodne w obsłudze.

Nagłośnienie firmy BOSE to był strzał w 10. Osobiście nie jestem wyrafinowanym audiofilem i mój zmysł słuchu nie dostrzega znacznych różnic. Jednocześnie lubię słuchać muzyki głośno, a dzięki lepszym głośnikom nie muszę wysłuchiwać marudzenia współpasażerów o krwawiących uszach i beznadziejnej jakości.

Na koniec nie mogę nie wspomnieć o doskonałym oświetleniu ambientowym wnętrza, przy czym muszę zwrócić uwagę, że podświetlenie środkowej kolumny nie jest dostępne, jeśli zdecydujecie się na tradycyjny hamulec ręczny. Na szczęście zostałem o tym uprzedzony…

Co mnie zawodzi?

Infotainment. Nie chodzi o to, że jest zły, czy mało intuicyjny – bo nie jest. Jest po prostu ubogi. Dla przykładu jedyne opcje sterowania systemem audio to głośność, balans oraz tony wysokie i niskie. Równie mało dostajemy od komputera pokładowego – jest wszystko co potrzebne, czyli zasięg, średnie spalanie, średnia prędkość, itp. itd. ale czegoś mi brakuje.

System Handsfree działa… zazwyczaj. Zdarza się, że stoję koło samochodu, ciągnę za klamkę i nic się dzieje. Wiem, że mam kluczyki przy sobie, bo auto zapaliło światła i rozłożyło lusterka, ale drzwi nie chcą się otworzyć. Wtedy zaczynają się poszukiwania karty, która jest zawsze tam, gdzie się jej nie spodziewam. Ostatnio zauważyłem, że tego typu problemy zdarzają się najczęściej, kiedy „kluczyk” trzymam w tej samej kieszeni co telefon, więc to może moja wina…

Więcej wad nie pamiętam, lub jeszcze ich nie odkryłem. Samochód spisuje się świetnie. Dostarcza dokładnie takich emocji, jakich oczekiwałem i sprawia, że uśmiecham się za każdym razem kiedy zasiadam za jego kierownicą. Życzyłbym sobie, żeby dokładnie tak kończył się mój każdy raport z tego długodystansowego testu Renault Megane Grandtour GT.