Food Trucki

RFT DD: Custom Burgers

By  | 

Pierwszy zlot Food Trucków w Szczecinie. Wygłodniała ekipa DoDechy wyruszyła na podbój jeżdżących jadłodajni – z jednym drobnym błędem w kalkulacjach. Przybyliśmy kilka godzin za wcześnie.

Przy którymś z rzędu obchodzie, klapa jednego z food trucków otworzyła się niczym zesłanie z niebios. Do dziś nie wiem czy Kamil – właściciel Custom Burgers – po prostu się nad nami zlitował, czy bał się, że doszczętnie zliżemy mu menu z boku trucka.

Jak się szybko okazało, to nie był tylko dla nas pierwszy festiwal. To właśnie w czerwcu 2016 roku, Custom Burgers rozpoczął swoją działalność.

Jego historia jest jak wyciągnięta ze wzruszającego scenariusza filmowego. Kamil po latach pracy na obczyźnie, powrócił do kraju by ostatecznie tutaj zapuścić korzenie i zawojować nasz lokalny rynek.

Padło na burgery. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że to nic wyszukanego, z drugiej strony przygotowanie dobrego i prawdziwego burgera jest nie lada sztuką.

Do dziś się zastanawiam, co mnie wtedy podkusiło, bym jako pierwszy sprawdził Ostrego Mietka – najostrzejszego burgera w menu. Nie jestem fanem ostrego jedzenia, ale zazwyczaj jak ktoś pisze, że coś jest ostre, okazuje się co najwyżej pikantne.

Jeśli interesuje was co działo się później, to chyba najlepiej zobrazować sobie słuchając odcinka, który nagrywaliśmy na zlocie. Wspomnę tylko, że od tamtego czasu Ostry Mietek został trochę stonowany i nie pali już 4 razy.

Niestety po tym burgerze nie byłem w stanie wydać opinii na temat smaku… czegokolwiek. Do Custom Burgers zaplanowałem więc wrócić w późniejszym czasie. Biegając za płynami, które gasiły pożar mojego przełyku, miałem chwilę czasu by sprawdzić samego trucka.

Wybór padł na prawdziwego klasyka, legendę motoryzacji, która bardzo często jest wybierana przez food truckowców. Słynna „kaczka” czyli Mercedes T1. Nie obyło się jednak bez małego zaskoczenia. Podobno pod maską znajduje się silnik o pojemności 2,3 litra. Było to szczególnym zaskoczeniem dla Michała, który kazał wylegitymować się Kamilowi i osobiście sprawdził papiery samochodu. Ku swojemu zaskoczeniu był zmuszony potwierdzić zgodność z deklaracją. Ważne, że „kaczka” działa i pozwala niemalże każdego dnia serwować wyśmienite burgery, do których chciałbym wrócić.

Jeśli jesteście miłośnikami dziwnych kombinacji, szalonych smaków i przekombinowanych dań to z góry mogę Wam powiedzieć, że Custom Burgers nie jest dla Was. Kamil w swoim menu postawił na klasykę, ale bardzo dokładnie i starannie przemyślaną. Nie znajdziecie tutaj nazw, które ciężko będzie wam wymówić i składników, które są przechowywane w studniach pradawnych plemion zamieszkujących dolinę amazonki.

Smaki są proste, szczere i dzięki temu wyśmienite, bo można czuć każdy składnik. Kamil swoje menu komponował wspólnie z kolegą, który jest szefem kuchni jednej z restauracji w Wielkiej Brytanii. Sosy też są autorskie i przygotowywane własnoręcznie. Nie ma co tu liczyć na proszki i inne wynalazki wyciskane z tubki. Nawet sos barbecue jest przygotowywany od podstaw.

Do niedawna moim absolutnie ulubionym burgerem był Karmelito. 150 gram wołowiny, dopełnione rukolą, pomidorem, czerwoną cebulą i serem karmelowym. Niebo w gębie. Tak po prostu. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do burgerów z miejsca z żółtym „M” to po spróbowaniu Karmelito oszalejecie.

Moja fascynacja tym burgerem utrzymywała się do momentu, gdy Custom Burgers nie zostało odkryte przez naszą lokalną Straż Miejską.

Nie chcę tutaj wdawać się w polityczne dyskusje bo uwielbiam nasze miasto, mogę to jedynie krótko skomentować, że nadal niestety są jeszcze instytucje, które lubią wykorzystywać swoją pozycję i za nic w świecie nie chcą iść z duchem czasu. Utrudnianie funkcjonowania legalnie działających biznesów, które są stworzone dla ludzi, nie jest dobrą drogą i nie wpływa na budowanie pozytywnego wizerunku miasta.

Na całe szczęście Kamil jest niesamowicie pozytywną osobą. To człowiek, dla którego nie ma pomysłów niemożliwych do zrealizowania, a każdą sytuację jest w stanie obrócić w coś fajnego. Tak właśnie powstał najdroższy burger w menu – Strażnik Miejski.

Uzbrojony w podwójną dawkę wołowiny, bekon, potrójny ser, korniszona i autorski sos z pewnością jest w stanie wystawić wam mandat za obsceniczne zachowanie. Nie sposób bowiem nie rozkoszować się jego smakiem w ciszy i spokoju.

Nie ma chyba więc co ukrywać, że burgery Kamila podbiły moje serce. Jakby tego było mało, dosyć niedawno Custom Burgers dorobił się też własnego lokalu w którym można spróbować dwóch dodatkowych specjałów.

Jednym z nich jest Philly Cheesesteak, który jest dziełem aniołów. Przepraszam, że moja recenzja jest tak bezczelnie jednostronna, ale jeśli ktoś na przekrojoną bagietkę kładzie mi siekane mięso i zalewa to kombinacją sera z pieczarkami to nie jestem w stanie inaczej.

Na deser można dobić się bombą kaloryczną, czyli smażonymi na głębokim oleju batonikami. Przysmak rodem wyciągnięty ze Szkocji. Warto choć raz w życiu czegoś takiego spróbować.

Jeśli ktoś pod groźbą zakazu odwiedzania Customa kazał mi wskazać choć jeden element, który można by było dopracować to MOŻE wskazałbym samo pieczywo i bułki w których są burgery. Nie są fatalne, ale może jakaś współpraca z lokalną piekarnią wyniosła by te wszystkie smaki jeszcze wyżej.

Custom Burgers staje się więc pierwszym Food Truckiem, który dostaje naszą pełną rekomendację. To miejsce, które z przyjemnością odwiedzam, bo poza świetnym jedzeniem, zawsze mogę tu spotkać ludzi, którzy dadzą mi kopa pozytywnej energii.

Nazwa: Custom Burgers
Lokalizacja food trucka: Szczecin, zazwyczaj przed Urzędem Miasta
Lokal: Szczecin, ul. Rubież 1A
Strona: CustomBurgers.pl
Facebook: Custom Burgers Fanpage
Rekomendacja: TAK