Food Trucki

RFT DD: Bajgle Króla Jana (Bajglowóz)

Autor:  | 

Każdy z nas ma zapewne marzenia kulinarne. Kto by nie chciał zwiedzić świata i spróbować wszystkich niesamowitych lokalnych smakołyków.

Na mojej liście jedno z miejsc zajmowały niepozorne bajgle. Bo czym w zasadzie są? Bułka z dziurką, czym tu się zachwycać? Niby takie banalne, a jednak jest w nich coś magicznego. Moje marzenie przerodziło się w fascynację, gdy na YT znalazłem ten oto film, nakręcony prawdopodobnie w 1979 roku.

Jeśli interesowaliście się amerykańskim kinem lat 80-tych to z pewnością gdzieś prędzej czy później przewijały się bajgle, szczególnie jeśli akcja działa się w Nowym Jorku. Podobno bajgle w tym mieście są tak popularne, że wypadki podczas ich krojenia są główną przyczyną przyjęć na ostry dyżur w niedzielę.

Jak mówi jednak słynne przysłowie: „Cudze chwalicie, swojego nie znacie.” Ale to jeszcze nie ten moment na podróż do Szczecina, choć wracamy już na nasze ziemie.

Niezbyt skomplikowany research dowodzi bowiem, że słynne dziurkowce nie są wymysłem naszych amerykańskich braci. Pierwsze zapiski o bajglach można znaleźć tu – w Polsce. Jeśli wierzyć dokumentom datowanym na 1610 rok, było to pieczywo wręczane w prezencie kobietom po urodzeniu dziecka.

Co prawda kobietą nie jestem, ale osoby które mnie kojarzą wiedzą, że wyglądam jakbym był od co najmniej kilku lat w ciąży. Byłem więc w połowie gotowy na to, by odwiedzić Bajgle Króla Jana w Szczecinie.

Tutaj sytuacja była trochę odwrotna, bo na początku był (i jest nadal) lokal, a potem przyszedł czas na food trucka. Dzięki temu można było nieco poszaleć, a Bajglowóz – bo taką nazwę otrzymał – jest absolutnie niepowtarzalny.

To zbudowany na podwoziu Forda Transita, datowany na 1982 rok HymerMobil i trzeba mu przyznać – jest absolutnie zjawiskowy. Nawet gdyby nie był obwoźnym barem to budziłby podziw i przyciągał spojrzenia.

Jeśli spotkacie go gdziekolwiek na trasie, albo na zlocie food truckowym dokładnie mu się przyjrzyjcie. Obejdźcie dookoła. Zobaczcie ile w nim magii i historii. A potem zastanówcie się czy trzeba być odważnym czy szalonym by w tych czasach podróżować czymś takim, mając w pełni sprawny bar na pace zamiast łóżek.

Najbardziej przerażające są podobno mijające Bajglowóz TIR’y, które potrafią nieźle rozbujać całą łajbę. To wszystko nie zmienia faktu, że podróż takim samochodem musi być niesamowitym doświadczeniem.

Jakby tego było mało, na dachu samochodu umieszczono ogromnego bajgla, autorstwa polskiego street artowca – Lumpa. Tak niesamowity pojazd jest wspaniałą zapowiedzią tego co Was czeka, gdy najdzie was ochota na bułkę z dziurką.

Zacznijmy jednak od początku. Same bajgle są oczywiście wypiekane własnoręcznie w lokalu w Szczecinie, według tradycyjnych receptur. Jeśli odwiedzacie to miejsce pierwszy raz, polecam zamówić jednego na sucho, by w pełni móc docenić jakość tego wypieku.

Bajgle w środku mają wyjątkowo puszyste, lekko słone ciasto, okryte złocistą delikatnie chrupką skórką. Skórka ta natomiast jest okraszona różnorodnymi przyprawami od rozmarynu, mak po sezam. No i ta dziurka. Absolutnie nie da się ich pomylić z niczym innym.

Jak zerkniecie na menu to zrozumiecie dlaczego warto przekąsić sobie jednego bajgielka bez niczego. Wybór jest absolutnie ogromny, a smaki i rodzaje przechodzą najśmielsze oczekiwania. Na słodko, na słono, na ciepło, na zimno, z mięsem, bez mięsa, ostre, łagodne… każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jeśli się dobrze doliczyłem, to wszystkich możliwych konfiguracji jest prawie dwadzieścia.

Weźmy dla przykładu jednego z moich ulubionych – Bajgla Porky. Polędwica wieprzowa marynowana w sosie sojowym, imbirze, świeżej kolendrze, smażona i podawana ze świeżymi warzywami i sosem sambal. Smakuje jeszcze lepiej niż brzmi.

Jest też Bajgiel Ave Cezar z piersią kurczaka w parmezanowej panierce, sosem musztardowym, sałatą, czerwoną cebulą i roszponką. To zaskakujące jak mało lokali wykorzystuje musztardę do swoich dań, która tak fantastycznie potrafi dopełnić dania.

Nie jestem miłośnikiem przekombinowanego jedzenia. W łączeniu dziwnych saków trzeba mieć wiele umiejętności, szczyptę szaleństwa i aptekarskiej dokładności. Innymi słowy – bardzo rzadko to wychodzi. Bajgle Króla Jana zasłużyły sobie jednak na moje zaufanie. Jeśli twierdzą, że masło orzechowe pasuje do bekonu to im wierzę.

Jest niestety jeden element, na który muszę zwrócić uwagę. Mnogość składników, dodatków i sosów sprawia, że jedzenie bajgli nie należy do najbardziej estetycznych. Jeśli więc jesteście w stroju wieczorowym to po prostu przed zjedzeniem bajgla się rozbierzcie. Ewentualnie możecie poprosić o coś mniej soczystego np. Bajgla Po Prostu z kremowym serkiem, pomidorem i sałatą. Nie pożałujecie.

Nie sposób też nie wspomnieć o ludziach, którzy lokal prowadzą. Są tacy jak produkt, który tworzą. Nie, nie z dziurką. Są niesamowici. Jeśli macie zły dzień, spotkało was coś złego, albo po prostu potrzebujecie odetchnąć bez namysłu uderzajcie do Bajgli Króla Jana. Wiecznie uśmiechnięta i pozytywnie zakręcona ekipa z pewnością poprawi Wam humor, a wspaniałe jedzenie ukoi strudzone zmysły.

Sam przekonałem się o tym wielokrotnie, dlatego też między innymi właśnie w tym miejscu kręciliśmy jeden z naszych vidcastów. Jeśli do Szczecina wam nie po drodze, wypatrujcie Bajglowozu, któremu dumnie przyznajemy naszą rekomendację.

Nazwa: Bajgle Króla Jana (Bajglowóz)
Lokal: Szczecin, ul. Rynek Nowy 6
Facebook: Bajgle Króla Jana
Facebook: Bajglowóz
Rekomendacja: TAK