Blog

RECENZJA: Życie na maksa. Jenson Button.

Autor:  | 

19 stycznia bieżącego roku, Jenson Button skończył 38 rok swojego życia. Tymczasem na półki sklepowe właśnie trafia jego autobiografia zatytułowana: „Życie na maksa”. Ktoś by mógł powiedzieć, że pisanie autobiografii w tak młodym wieku jest trochę nie na miejscu, ale osoba to stwierdzająca prawdopodobnie nie ma pojęcia kim jest i przez co przeszedł JB.

Weźmy pierwszą lepszą garść statystyk to spojrzymy na sprawę z nieco innej perspektywy. W wieku 10 lat – Mistrz Kraju Kadetów w kartingu. Mistrz Europy w kartingu jeszcze zanim stał się posiadaczem prawa jazdy. W bolidzie F1 pierwszy raz zasiadł jeszcze przed skończeniem 19 lat. Łącznie startował w ponad 300 wyścigach F1. W 2009 stanął na najwyższym podium jako mistrz świata. Przekonani?

Choć na okładce książki widnieje zdjęcie uśmiechniętego Jensona, to tak naprawdę jest to historia dwóch osób. Jednej się domyślacie, druga to jego ojciec – John.
Po przeczytaniu całej lektury ciężko mi o niej mówić jako o autobiografii z krwi i kości. To niesamowita przygoda ojca i syna, którzy zaczynali na podwórku przed domem w rodzinnym Frome, a kończyli dumnie idąc wspólnie przez paddock podczas kultowego Gran Prix w Monako.

Sama narracja jest oczywiście prowadzona przez samego Jensena, ale to ile czasu poświęca na podkreślenie roli ojca w swoim życiu jasno nakreśla kierunek książki.
Każda autobiografia napisana przez znaną nam osobistość związaną ze światkiem motoryzacyjnym jest ciekawym doznaniem. My – zwykli zjadacze chleba i morskiej soli – możemy jedynie posiłkować się tym, co podają nam media. Wszyscy oglądamy te same relacje prezentowane w telewizji, czytamy te same wywiady, niektórzy jeszcze zapuszczają się też do portali plotkarskich. Te ostatnie otrzymały w książce swoje specjalne miejsce, potwierdzając tylko zasadę, że paparazzi kierujący się rządzą sensacji są w stanie robić różne dziwne rzeczy, by dociec swego. Nie ukrywam, że z pewnym przyjemnym uśmieszkiem czytałem jedną z historii gdy udało się utrzeć nosa osobnikowi, który za wszelką cenę stara się zdobyć kompromitujące zdjęcia.

To wszystko jednak sprawia, że dostajemy bardzo okrojony obraz osoby, która jest przeszkolona w kontaktach z mediami i dokładnie wie jak się zachowywać by zadowolić zarówno media, jak i sponsorów. W naszym przekonaniu, kierowcy F1 to super bohaterowie, którzy gdziekolwiek się nie pojawiają robią wokół siebie szum. Nawet mi zdarzało się zapominać, że gdzieś pod maską tego PR’owego szkolenia kryje się po prostu człowiek, który jest uzbrojony w dokładnie te same systemy funkcjonowania co każdy z nas.

Do Jensona Buttona w szczególności przekonałem się podczas jednego z jego wywiadów, gdy zagościł w programie Top Gear. Jego pozytywne nastawienie i historie, gdzieś podświadomie przekazywały mi, że musi być przesympatycznym człowiekiem. Książka ku mojemu zaskoczeniu uświadomiła mi jak bardzo stresowały go wywiady i wszelkie wystąpienia publiczne – jeszcze bardziej niż same wyścigi.

„Ten Jenson?” – zadawałem sobie często pytanie, gdy czytałem o jego młodości i tym jakim był człowiekiem. Cichym, wycofanym wręcz zawstydzonym. To podczas wyścigu czuł się jak ryba w wodzie. To był jego żywioł, który wyssał z mlekiem… erm… może po prostu napiszę, że pasję odziedziczył po ojcu, który za czasów swojej młodości startował w zawodach rallycross.

Jeśli zastanawiacie się czy książka jest tylko i wyłącznie dla fana Formuły 1 to z góry i śmiało mówię – nie! Fakt, z oczywistych względów królowej motorsportu poświęca najwięcej czasu, ale robi to przekazując niesamowicie dużo cennych informacji, wiele z nich możemy śmiało przenosić do naszego codziennego życia, gdy zasiadamy za sterami nieco skromniejszych maszyn.
Sama książka to nie tylko F1. To też jego droga do marzeń, a miejscami mam wrażenie, że wręcz swojego rodzaju katharsis.

Jak już wspominałem JB ma obecnie 38 lat. Swoich ostatnich 30 – tak, trzydzieści – lat poświęcił swojej jednej pasji – ściganiu się. Jeśli macie jakieś hobby w życiu, to z pewnością zdajecie sobie sprawę z tego, że jeśli chcecie by stało się waszą pasją, musicie poświęcić jej masę czasu. Jeśli chcecie sprawić, by wasza pasja stała się sposobem na życie, wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Najważniejszym faktorem jest czas – którego jest zawsze mało.

Jenson otwarcie mówi o sytuacji w domu, o problemach i trudnościach – choć za każdym razem podkreśla, że ma fantastyczną rodzinę. Nie miał jednak normalnego dzieciństwa, ani życia. Każdą możliwą chwilę poświęcał pracy nad swoim talentem. Odbiło się to mocno na jego życiu prywatnym.

To jest ten wątek, który z pewnością może zainteresować osoby spoza świata motoryzacyjnego. To prawdziwa historia od „zera do bohatera”, oraz o tym, co bohater może robić po tym jak już uratuje świat i osiągnie wszystkie założone sobie cele.

Jeśli jednak choć trochę interesujecie się motoryzacją, to w książce znajdzie się cała masa nazwisk, które szeroko otworzą wam oczy. Czy wiecie na przykład, że ojciec Jensona pracował w warsztacie naprzeciwko którego był salon samochodowy prowadzony przez… Bernie Ecclestona.

W pewnym momencie można dojść do wniosku, że cała ta światowość zamyka się w pewnej bardzo małej wiosce ludzi, którzy choć pochodzą z całego świata to znali się na grubo przed tym zanim trafili do F1. Przykłady? Jenson Button w swojej karierze miał możliwość ścigania się z całą rodziną Verstappenów: z matką, ojcem, a na koniec z synem – Maxem. Takich przykładów mógłbym mnożyć i wymieniać bez końca, ale pozostawię odkrywanie ich Wam. Na zachętę dodam jedynie, że jest też wątek polski, związany z patentem jak można było sprzedawać samochody FSO w Wielkiej Brytanii.
Nie spodziewajcie się jednak, że przygoda którą przeżyjecie z Jensonem i jego ojcem będzie usłana jedynie paloną gumą, radością i pucharami. Jak każda pasja, życie i dziedzina sportu – ma też swoje ciemne strony.

JB w wielu momentach swojego życia musiał mierzyć się z rzeczami, na które nie jest w stanie przygotować nas nic – wbrew pozorom – nawet pieniądze. Swoją drogą, jeśli myślicie, że jego kariera była od początku wypchana pieniędzmi to też się mylicie. Nie raz naszej parze bohaterów zdarzało się wracać z wyścigu za pożyczone pieniądze.
Z fascynacją czytałem o jego pierwszym zwycięstwie w kartach. Z przerażeniem czytałem relację z wypadku jakiego doznał podczas Gran Prix w Monako.

Z łezką w oku wspominałem pamiętne i najdłuższe w historii Gran Prix Kanady w 2011 roku, gdzie Button podczas 5 godzin był na każdej pozycji, wliczając w to – ostatnią. Pamiętam jak sam wtedy siedziałem z ojcem przykuty do telewizora oglądając, jak Button przebija się przez kolejne pozycje ostatecznie wygrywając wyścig.

„Życie na maksa” uzmysłowiło mi, dlaczego Jenson zdecydował się zakończyć swoją karierę w F1. W zasadzie nie miałem cienia wątpliwości i na jego miejscu postąpiłbym tak samo. Gdy na podcastcie rozmawialiśmy o książce, Artur słusznie przyznał, że napisanie przez Jensona biografii teraz, nie jest niczym zaskakującym – w końcu to co najważniejsze jest już za nim. Przyznałem mu wtedy rację.

Teraz, po dokładnym przeczytaniu całej książki, stwierdzam jednak, że najlepsze jest jednak przed nim. Bo w końcu ma swoje życie, nadrabia wszystko to co my mamy każdego dnia. W dodatku ma trzy psy, które mają swoje własne konto na Instagramie. Z wiadomych powodów dzięki temu Button na sam koniec zyskał jeszcze bardziej w moich oczach.

Czy to jednak koniec przygody motoryzacyjnej? Wręcz przeciwnie. Książka z oczywistych względów kończy się na 2017 roku, natomiast osobiście polecam śledzenie Buttona na Twitterze – swoją drogą jego ulubionego medium – bo to jedyny sposób by dostać informacje od samego źródła, przy okazji dowiecie się, że nasz bohater – ku mojej ogromnej uciesze – w tym roku wraca do wyścigów w dodatku do „normalnych” samochodów, które mnie osobiście o wiele bardziej kręcą.

Za udostępnienie książki dziękujemy wydawnictwu Insignis. Jeśli przekonałem Was do książki, możecie odwiedzać częściej naszą stronę. Już niedługo pojawią się sposoby na zdobycie sztuki dla siebie. Tymczasem odsyłamy na stronę wydawnictwa gdzie znajdziecie dogodną dla was wersję książki.