Blog

RECENZJA: Spintires: MudRunner (PS4)

Autor:  | 

Nie oszukujmy się. Gry motoryzacyjne stały się nudne. Kochamy samochody, ale ile można ścigać się w kółko. Od kilku lat, w zasadzie jedynym elementem, o którym możemy mówić więcej, to ilość poligonów na samochodach i odwzorowanie dziur w asfalcie. Nic oryginalnego, nic nowego.

I wtedy wchodzi on, cały na bia… w zasadzie na brązowo, do granic możliwości uwalony błotem, szczęśliwy i uśmiechnięty, a w dodatku dumny, jakby zdobył cały świat.

Oto Mud Runner. Jedyna w swoim rodzaju gra, w której do dyspozycji dostajemy 19 maszyn, które mają jeden cel. Przedzierać się przez najtrudniejszy możliwy teren. Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie ciężkiej motoryzacji by rozpoznawać takie marki jak UAZ i KAMAZ. Co prawda w grze nie ma oficjalnej licencji, ale modele do złudzenia przypominają swoich rzeczywistych przedstawicieli.

Najwyższa pora by kask zamienić na kalosze, a sportowe rękawice na kalesony. W tej grze, jeśli spotkamy się z asfaltem, to zazwyczaj jest on w pokruszonym stanie, gdzieś na boku drogi. Fakt – raz udało mi się znaleźć prawdziwą, normalną drogę i przez pół godziny zastanawiałem się czy powinienem nią jechać. Będziemy przedzierać się przez góry, lasy, bagna, rzeki, a nawet wioski, które nie znają pojęcia „droga utwardzona”.

Mud Runner nie jest wysokobudżetowym tytułem, ale absolutnie zaskakuje swoją oprawą graficzną. Modele pojazdów – nie licząc ich wnętrza – są oddane z absurdalną dokładnością. Dodatkowo, praktycznie każdy z pojazdów możemy modyfikować, wyposażając go w sprzęt potrzebny akurat do danej misji.

Najważniejsze jest jednak błoto. Tutaj też jest równie dobrze. Fizyka i efekty przedzierania się przez gęstą ziemię są bardzo przyjemne dla oka. W każdej chwili dokładnie widzimy, które koło w którym miejscu ma problem z przedostaniem się dalej, co jest niezwykle ważne w grze, której głównym celem jest walka z naturą.

Do tego wszystkiego mamy pełen cykl dnia i nocy, który spisuje się fantastycznie. Ogromna szkoda, że gra nie oferuje trybu foto, bo niektóre lokalizacje potrafią bardzo miło zaskoczyć.
Pierwsze co zaskakuje to pozycja kamery. Jest w nienaturalny sposób ustawiona lekko z boku i skierowana mocno w ziemię. Odruchowo, zanim ruszyłem, starałem się ją przestawić na swoje miejsce. Wystarczyło jednak kilkanaście minut z grą, bym zrozumiał jej sens.

Mud Runner wymaga absolutnego przestawienia mózgu i wszystkiego co wam się kojarzy z grami zawierające pojazdy spalinowe. Kamera celowo wycelowana jest w dół. Tutaj nie jest istotne co jest daleko przed Wami. Nie musicie przewidywać pięciu kolejnych zakrętów i szykować strategii pokonania zbliżających się kierowców.
Tutaj wasz największy przeciwnik jest tuż pod wami. To ziemia, błoto, woda, bagna, a nawet światło.

Niestety strategia „co, ja nie dam rady?” zazwyczaj się nie spisuje i wiele razy trzeba chwilę się zastanowić przed próbą podejścia do przejazdu konkretnego odcinka.
W tej grze jest coś magicznego. Może to kwestia, że możemy spełniać swoje marzenia z dzieciństwa i bezkarnie taplać się w błocie, ale nie pamiętam czy kiedykolwiek gra dała mi tyle satysfakcji z przejechania tak krótkich odcinków. Bo musicie przyznać, że okrzyki triumfalne gdy po dwudziestu minutach uda się przejechać odcinek, który nie ma nawet kilometra – jest czymś dość nietypowym.

Samą zabawę, zaraz po przebrnięciu przez samouczka warto zacząć od wyzwań. Nie ma ich dużo, ale świetnie potrafią pokazać wszystkie elementy z jakimi możemy spotkać się w grze. To tutaj nauczymy się jak naprawiać czy tankować pojazdy. Poznamy niektóre z możliwości wyposażenia ciężarówek oraz zapoznamy się ze wszelkimi funkcjami niezastąpionej wyciągarki, którą możemy podczepiać nie tylko pod okoliczne drzewa, ale i pod inne pojazdy.

Dodatkowo, możemy utrudnić sobie zadania spełniając wymogi dodatkowe np. pokonać wyzwanie w nocy lub bez używania wyciągarki. Mój jedyny zarzut? Wyzwań jest zdecydowanie za mało. Pokonanie wszystkich dziewięciu, wliczając kilka powtórzeń i wykonanie wszystkich wyzwań dodatkowych, nie zajęło mi więcej niż dwie godziny.

Potem przychodzi czas na główny tryb dla jednego gracza i zostajemy wrzuceni na głębokie bagno. Do dyspozycji dostajemy kilka ogromnych map i baterię pojazdów do wykonywania zadań. Te z pozoru są banalne. „Zawieź drewno do tartaku”. – Pffffft – pomyślałem odruchowo uruchamiając tryb profesjonalny. Jak trudne może być przewiezienie drewna?
Podbudowany wykonaniem wyzwań uruchomiłem misję. Tymczasem po jej załadowaniu dowiedziałem się gdzie jestem, jakie mam dwa pojazdy, gdzie jest tartak i gdzie jest magazyn. Reszta zależy już całkowicie ode mnie. W pierwszej chwili to dość szokujące, bo w dobie obecnego rynku gier wideo, gdzie jesteśmy w każdej chwili prowadzeni za rączkę, to dość niespotykana decyzja.

Tymczasem stałem z dwiema pustymi ciężarówkami i jednym samochodem terenowym w środku głębokiego błota. Zaczęło się kombinowanie. Wyposażyłem jedną z ciężarówek w przyczepę do transportu drewna i wyruszyłem przed siebie. Po kilkunastu minutach przedzierania się przez błocko i walce z naturą, dotarłem do tartaku. Zaparkowałem dumnie pod składem drewna i poprosiłem o dostawę.

Gra posłusznie wygenerowała drewno… obok ciężarówki. Błąd w grze? Nic z tych rzeczy. Po prostu zapomniałem podczepić pod swój pojazd urządzenia do ładowania.
Wróciłem się do drugiej ciężarówki, zamontowałem co trzeba, dojechałem do tej pierwszej, załadowałem drewno, ale… nie mam paliwa na powrót. Poddajemy się czy lecimy kolejnym pojazdem na stację benzynową i modlimy się by wystarczyło paliwa na przejazd?

Każdą misję możemy wykonywać na setki sposobów. I w tym cała magia. Nikt nie mówi wam co i jak macie zrobić. Liczy się efekt – drewno ma trafić do tartaku. Równie dobrze możecie podczepić jedną ciężarówkę pod drugą, z tej pierwszej zrobić transporter drewna, a z drugiej przenośną cysternę. Tylko najpierw musicie dotrzeć oczywiście do stacji benzynowej. Wszystko zależy od was.
A gdyby to wszystko okazało się zbyt wielkim wyzwaniem, to gra oferuje tryb dla wielu graczy, gdzie razem z 3 kolegami wspólnie można zmagać się z trudnym terenem.

Dawno już nie spotkałem się z tak oryginalną, sprytnie zaprojektowaną i przemyślaną grą. Zrozumienie i nauczenie działania się wszystkich opcji i funkcji nie zajmie wam dużo czasu. Tutaj liczy się wasza kreatywność i umiejętność analizowania sytuacji. Nie ma absolutnie innej gry na rynku, która sprawiła mi taką radość w pokonywaniu kilku metrów czy nawet centymetrów.

Choć gra ma bardzo powolne tempo, to uwierzcie mi, gdy w środku nocy przedzieracie się przez rzekę i widzicie jak wasz ładunek powoli zaczyna być porywany przez jej nurt, a wyciągarka ostatnimi resztkami siły stara się was z tej sytuacji wydostać, to ciężko jest grać na siedząco. Szczególnie, gdy nagle drzewo pod które jest podczepiona zaczyna się poddawać i powoli łamać. Jeśli uda wam się wydostać – satysfakcja jest ogromna.

Potrzebujecie dodatkowej wymówki by kupić ten tytuł? Możecie potraktować to jako grę o charakterze edukacyjnym. Mud Runner da wam świetną wiedzę na temat rodzajów napędów, może też dowiecie się w końcu czym jest blokada dyferencjału. Ja się dowiedziałem.

Mud Runner to absolutnie obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów motoryzacji z prostego powodu. Czegoś takiego jeszcze nie było. Gra jest warta każdej swojej złotówki, w szczególności, że nie przyjdzie nam za nią zapłacić pełnej ceny. Nie zastanawiajcie się – bierzcie – i do roboty!

Grę do testów na PS4 udostępnił dystrybutor – CDP.pl.