Blog

RECENZJA: DiRT Rally (PS4)

By  | 

Czasy kiedy byłem hardcorowym graczem dawno minęły. Co prawda w moim salonie, pod telewizorem leży niedawno zakupiona konsola, ale ostatnio jej głównym zadaniem jest zbieranie kurzu. Jednak, kiedy kilka dni temu w moje ręce zupełnie niespodziewanie wpadł egzemplarz gry DiRT Rally, postanowiłem naładować pada i na kilka godzin zasiąść wygodnie przed telewizorem.

Szczerze mówiąc, samochodówki nigdy jakoś nie potrafiły mnie zachwycić na dłuższą metę. Chyba po prostu wolę gry z jakąś, nawet szczątkową, fabułą. Pewnie dlatego moje zainteresowanie najdłużej utrzymał NfS: Underground. DiRT Rally to jednak trochę inna bajka, bo to rajdówka i jak zdążyłem się zorientować kiedy gra się instalowała, rajdówka zbierająca bardzo dobre recenzje. Od dawna miałem ochotę na wyścigi z czasem po ciasnych szutrowych trasach, a ostatnia gra tego gatunku, która zapadła mi w pamięć to Rally Championship.

DiRT Rally_20160520153819

Rozsiadłem się w fotelu, odpaliłem grę i od razu uruchomiłem tryb kariery. Przebrnąłem przez wszystkie podpowiedzi, samouczki, proces zatrudniania mechaników i zakup samochodu. Oczywiście liczba dostępnych na początku kredytów starcza jedynie na Mini z lat 60 i mechanika, który niekoniecznie odróżnia klucz oczkowy od młotka, ale na szczęście po kilku rajdach można zarobić wystarczająco dużo, żeby przynajmniej Zenka z warsztatu wymienić na kogoś o wyższych kompetencjach. Mini wystarcza na znacznie dłużej, bo jest to rewelacyjny samochód rajdowym, o czym wiedziałem, bo we wcześniejszych rajdówkach, w które grałem było tak samo. Niestety, jest ono tak dobre, że przesiadka do jakiegokolwiek innego auta jest traumatycznym przeżyciem i wymaga sporej dawki cierpliwości i skupienia.

DiRT Rally_20160520154549

Czas na pierwszy start w mistrzostwach (teraz już wiem, że lepiej było przejechać kilka pojedynczych rajdów, żeby ulepszyć nieco auto, nabrać wprawy i zarobić na nowego mechanika, ale wtedy mi się śpieszyło do splendoru i chwały). Grecja. W folderze turystycznym może wygląda kolorowo, ale zza kierownicy rajdówki widać tylko brązowy żwir, skały i ścieżki, którymi bałbym się przejść pieszo. Gdzieniegdzie stoją też wysuszone drzewa, które mają dziwną właściwość przyciągania przejeżdżających obok samochodów. Odliczanie, start i… to był chyba czwarty zakręt, kiedy mogłem podziwiać błękitne niebo, na zmianę z monotonnym gruntem w odcieniu sephia. Tak. Wyleciałem z drogi, zrobiłem kilka piruetów w powietrzu, po czym wylądowałem na dachu. Pierwszy raz i zdecydowanie nie ostatni.

DiRT Rally_20160520155631

Trochę to zajęło, ale w końcu udało mi się przejechać ten pierwszy odcinek specjalny. Ku mojemu zdziwieniu, nie zająłem ostatniego miejsca. Uplasowałem się gdzieś w połowie stawki i odkryłem, że na kolejnych odcinkach warto używać hamulca. W myśl zasady im wolniej, tym szybciej, piąłem się w górę klasyfikacji i po 5 godzinach przed telewizorem zacząłem już regularnie zajmować miejsca w pobliżu podium. Następnego dnia, podium było już standardem, a kolejnego zmieniłem samochód na nowszy i… znów zacząłem od zera.

DiRT Rally_20160520150149

Jak już wspomniałem wcześniej, przesiadka z Mini, do czegoś większego i szybszego jest w pewnym sensie terapią szokową. Kiedy wydawało mi się, że wiem już o co w całym tym Dircie chodzi, nowy samochód brutalnie weryfikował to przekonanie. Wszystko dzięki rewelacyjnemu modelowi jazdy, który sprawia, że satysfakcja z pokonywania kolejnych odcinków specjalnych nie słabnie ani na chwilę. Podobnie jak poziom wku… wkurzenia, kiedy na ostatnim zakręcie przed metą prowadzony samochód uderza w stojącą na poboczu karetkę, słup, drzewo, kamień itp.. Chociaż to i tak lepiej niż wjazd w przepaść, który potrafi zakończyć nie tylko odcinek specjalny, ale też cały rajd. A ponieważ DiRT Rally nie oferuje opcji cofania czasu, w takiej sytuacji można zrobić tylko dwie rzeczy – siarczyście przekląć i uruchomić odcinek ponownie.

DiRT Rally_20160520150549

Co do odcinków specjalnych, to mogę powiedzieć tylko tyle, że są potwornie trudne. Kiedy myślałem, że nic gorszego niż Grecja mnie już nie czeka, wyjechałem na trasy rajdu Finlandii i kląłem jeszcze bardziej i głośniej niż wcześniej. Niemiecki asfalt dawał jedynie złudne uczucie wytchnienia, a śniegi północy omal nie kosztowały mnie nowego pada. Różnorodność dróg sprawia, że gracz cały czas się uczy, inaczej nie da się przejechać całego cyklu mistrzostw. Każdy rajd ma swoją indywidualną charakterystykę i wymaga innych umiejętności, czy stylu jazdy.

DiRT Rally_20160520151226

Jeśli już komuś uda się opanować rajdy na tyle, że wyzwanie wydaje się być mniej satysfakcjonujące niż wcześniej, to DiRT oferuje też dodatkowe możliwości – rallycross, gdzie można powalczyć o najlepszy czas w bezpośredniej walce na torze oraz hillclimb, w którym za kierownicą kilkusetkonnych potworów należy „wspiąć się” na górę.

DiRT Rally_20160520152738

Każdy fan rajdów wie, że oprócz kierowcy, w samochodzie siedzi także pilot, który cały czas podaje komunikaty na temat drogi. Taka żywa nawigacja, której komunikaty bywają równie niezrozumiałe. Oczywiście, gdybym poświęcił trochę czasu na zapoznanie się z tym co mówi do mnie mój pasażer, byłoby mi pewnie nieco łatwiej na trasie, ale jak już wspomniałem wcześniej – splendor, chwała i te sprawy…

DiRT Rally_20160520155554

DiRT Rally to nie tylko jazda. W trybie kariery warto zadbać o skład obsługi technicznej – lepsi mechanicy potrzebują mniej czasu na dokonanie napraw pomiędzy kolejnymi etapami rajdów, więc nie warto na nich skąpić. Co więcej, w miarę pokonywania kolejnych kilometrów, członkowie zespołu również zdobywają doświadczenie, które umożliwia szybsze odblokowywanie ulepszeń poszczególnych aut. Dobór mechaników nie jednak zbyt wyszukany – im droższy, tym lepszy – więc jeśli przejechało się już kilka rajdów, można sobie pozwolić na zbudowanie bardzo profesjonalnego składu, który powinien wystarczyć do końca przygody z grą.

DiRT Rally_20160520160550

Kolejnym istotnym (lub nie) elementem gry, są ustawienia samochodu. Na początku każde auto umożliwia regulację kilku podstawowych parametrów jak balans hamulców, wysokość i twardość zawieszenia, itp.. W miarę pokonywania kolejnych kilometrów i ulepszania samochodu, rosną też możliwości regulacji większej ilości podzespołów. Ja osobiście nigdy się na tym nie znałem i nigdy też nie spotkałem się z grą, która zachęciłaby mnie do skupienia się na tym elemencie. Przez to zawsze, kiedy na mecie zabraknie mi kilku sekund do lepszego miejsca, zastanawiam się, co by było gdybym ustawił zawieszenie na twardsze, a hamulce na mocniejsze…

DiRT Rally_20160520154703

Podsumowując, DiRT Rally oferuje graczowi niesamowitą dawkę adrenaliny i satysfakcji. Osobiście, do listy wymagań sprzętowych dopisałbym wyjątkową cierpliwość, umiejętność skupienia i baaardzo dużo wolnego czasu. I co prawda zza kierownicy rajdówki nie ma zbyt wiele czasu na podziwianie widoków, ale grafika w grze od Codemasters zrobiła na mnie więcej niż pozytywne wrażenie. Jedyne, czego zabrakło mi, aby nacieszyć się tą grą w pełni, to jakaś fajna, profesjonalna kierownica.