Blog

MyśliMichała #1: Bywają takie wieczory i dnie…

Autor:  | 

Często dogania nas proza życia. Niektórzy „posiadają” zwierzęta, dzieci, a jeszcze niektórzy stare samochody. Bywa tak, że te części składowe bywają odrębne w życiu społeczeństwa, czasami tworzą kombinację dwóch, a często scenariusz opiera się na łączeniu trzech czynników.

Do takich ludzi należę ja … osobiście. Wszystkie w/w podmioty bardzo mnie cieszą, dają ogromną radość z życia, jednak przychodzi taki czas, kiedy chce się zacytować słowa Stanisława Barei wypowiedziane przez Janusza Gajosa wcielającego się w postać towarzysza Winnickiego w znanym serialu z lat ’80: „A może by tak wziąć samochód, pojechać za miasto, zrelaksować się…”.

Piękna sprawa ale nie zawsze się da. Dlatego póki jest listopad, bywa, że świeci słońce, ewentualnie miasto przyćmiewa delikatna „londyńska” mgła, nie pada deszcz, nie ma przymrozków, tym bardziej śniegu, a My ludzie czynu i pracy musimy używać na co dzień samochodu do zadań służbowych… wsiądźmy do swojego klasyka, zabierzmy zabawkę do pracy, przynajmniej na jeden dzień.
Wyjedźmy nim rano w ten piękny złoto-jesienny poranek i cieszmy się nim w swoich obowiązkach codziennych, póki nie spadnie śnieg, sól i każde inne zło dla kierowców.

W taka pogodę nasz klasyk, stary samochód lub pojazd, który jest naszą pasją odmieni nasz dzień pracy, a może nawet tydzień, zawiezie nas gdzie tylko chcemy, pod warunkiem, że jest w pełni sprawny ale na ten temat nie chce mi się rozpisywać… i bardzo ważne, odwiedźmy go wieczorem po tym pięknym czasie spędzonym razem. Nie liczy się to, czy On stoi w garażu, na podjeździe czy też przed „blokiem” na parkingu… On na to czeka, po tak udanym dniu warto mieć równie przyjemny wieczór…

Czcijmy nasze osobiste samochody, nie ważne jakie są, jak wyglądają, najważniejsze, że dają Nam frajdę z ich użytkowania. Z pozdrowieniami dla PF 125p.