Blog

Myśli z Genewy: Dom, kapcie, fotel, samochód?

Autor:  | 

Są takie chwile – dziwnym trafem zazwyczaj muszą to być poniedziałki – gdy nawet po całym dniu w idealnej i wymarzonej pracy, nie marzymy o niczym innym jak wrócić do domu, usiąść w wygodnym fotelu, zrelaksować się i po prostu odpocząć. Bez hałasów, wrzasków, stresów i szaleństwa dnia codziennego.

W takich chwilach przestaje nas interesować jaki mamy samochód, ile ma koni, jaki ma silnik, jak szybko potrafi rozpędzić się do setki i do jakich ekstrawaganckich miejsc potrafi zabrać nas nowa nawigacja z ogromnym dotykowym wyświetlaczem. Mamy tylko jeden cel. Dom, kapcie, fotel.

Czy istnieje jednak sposób by skrócić ten czas oczekiwania? I nie mówię tu o zwolnieniu się z pracy czy o samochodzie tak szybkim, że po odpaleniu silnika szukamy naszych gałek ocznych w bagażniku.

skoda_superb_01

Czy jest samochód w którym możemy poczuć się po prostu dobrze? Wsiąść, odetchnąć, wrócić przyjemnie do domu, przy okazji nie roniąc łzy przypominając sobie podpisywanie faktury w salonie.

Przyznajcie, gdyby nie to ostatnie zdanie, myślelibyście, że zaraz opiszę nowego Lexusa IS250, albo Infiniti Q50. Nic bardziej mylnego. Znalazłem w Genewie coś co nie wywodzi się z kraju, który pachnie kwitnącą wiśnią, ale ma swój własny i niepowtarzalny smak i charakter. Mowa o czeskiej Skodzie, a dokładnie o najnowszej odsłonie Skody Superb.

Ale jak to? Przecież Ty niecierpisz Skody! Spokojnie, zrelaksujcie się, odłóżcie widły i zgaście pochodnie. Niech wasze oczy ukoi widok tych pięknych kształtów.

skoda_superb_02

skoda_superb_03

skoda_superb_04

Jestem zdumiony na ile koncern VW dał wolną rękę Skodzie. Bo jeśli tylko ktoś nie brzydzi się znaku przebitego strzałą łosia – lub cokolwiek ich logotyp ma oznaczać – to absolutnie nie ma żadnych powodów by miał kupić matkę tego samochodu – VW Passata.

Z zewnątrz wygląda fantastycznie. Eleganckie i stylowe linie z mocnymi i nowoczesnymi załamaniami i zakończeniami. Ledowe lampy o imponujących kształtach i ostrej, przyjemnej barwie oraz liftback, który – jak wiele razy wspominaliśmy – jest jedynym słusznym rozwiązaniem dla miłośników samochodów z segmentu na „K”.

Jaki jest więc nowy Superb? Dokładnie taki jaki tego chcecie. Może być dostojny i elegancki w kolorze Business Grey, bardziej rodzinny w i neutralny w Brilliant Silver czy ewidentnie zadziorny i sportowy w zielonym lub czerwonym odcieniu, który genialnie uzupełniają duże, czarne felgi. Tyle samo opcji i wariantów znajdziecie gdy zajrzycie do jego środka. No właśnie.

Niestety nawet najbardziej genialne dzieci, gdzieś w swoim DNA mają geny swoich rodziców. Skoda w tym przypadku, nie dała rady przeskoczyć tylko jednej przeszkody w swojej sztafecie do uwolnienia się z ciężaru nudnego i zachowawczego VW.

skoda_superb_06

Wnętrza. W środku to wypisz wymaluj nowy VW Passat. Ciężko tutaj o znalezienie różnic. Nawet logotyp jest wpisany w okrąg, z pewnością ku uciesze ludzi od tabelek i cyferek, którzy zaoszczędzili kilka euro – bo nie posądzałbym o ten zabieg samych Czechów – na produkcji.
Jeśli myślicie o zakupie nowej Skody Superb, a nie przepadacie za VW, nawet nie myślcie o sprawdzeniu Passata. Tego widoku już nigdy nie wymażecie ze swojej podświadomości. Można ryzykować, ale nie mówcie, że Was nie ostrzegałem.

Jeśli przełkniecie ten jeden mały szkopuł, to nowa Skoda Superb jest najbardziej genialnym i oczywistym rozwiązaniem dla osób, które chcą łączyć biznesowe spotkania i weekendowe wypady z rodziną nad morze.

skoda_superb_05

Mógłbym się oczywiście rozwodzić o licznych systemach, które mają za zadanie zachęcić Was do kupienia tego modelu. Mamy tu wszystkie gadżety i przywileje nowoczesnego świata. Ekran swojego telefonu możecie bezpośrednio wyświetlać na wyświetlaczu nawigacji. Gniazdek, portów i wejść jest tutaj tyle, że spokojnie starczy nawet dla najbardziej gadżetowej rodziny. Jest też oczywiście lane assist, trzystrefowa klimatyzacja, regulowane zawieszenie i inne systemy, których nie udało mi się ogarnąć. Samochód nawet podczas dłuższych podróży będzie się Was pytać czy nie macie ochoty na kawę! Tylko że kompletnie nie o to tutaj chodzi.

W tym samochodzie człowiek odpoczywa, relaksuje się, uśmiecha. Nawet parasolka w drzwiach to akcent, by umilić Wam dzień i w spokoju dojechać tam gdzie chcecie. W dodatku nowy Superb może być zupełnie taki jak wy. Jeśli najbardziej na świecie cieszy Was widok niskiego spalania, możecie wybrać maciupeńki silniczek 1,4 z turbosprężareczką, która chlipie delikatnie benzynę przez cieniutką słomeczkę. Na wyścigi jej nie zabierzecie, ale średnie spalanie poniżej 5l/100km uraduje niejednego.

Jest też opcja dla bardziej wymagających motomaniaków. Dwu litrowa, turbodoładowana jednostka o mocy 280KM i napędzie na cztery koła, potrafi na liczniku pokazać 100km/h po 5,8 sekundach. Przy takich gabarytach to wręcz nieprawdopodobny wynik, a nawet tutaj średnie spalanie jest przewidywane na granice 7l/100km. Mimo wszystko nadal mi trochę szkoda, że zrezygnowano z oferowania silnika V6 – ale takie mamy czasy.

Do Superba wsiadłem w momencie gdy potrzebowaliśmy zebrać myśli i ochłonąć po ponad 6 godzinnych wędrówkach po halach targowych, nieprzespanej nocy po montażu odcinka i milionach wrażeń z Genewy. To był dobry moment dokładnie na ten samochód. Uzmysłowił mi jak bardzo Skoda się zmieniła, wydoroślała i jak bardzo przemyślaną ma wizję swojej przyszłości.

Nie zrozumcie mnie źle. To nie jest nudny samochód, chyba że sami tego zechcecie. Może być narzędziem, a może być częścią waszych przygód. Z czystym sumieniem jestem w stanie powiedzieć, że to jeden z najlepszych nowych samochodów jakie widziałem na tegorocznych targach.

Jej jedynym zagrożeniem od czerwca tego roku będzie jej własna rodzina – VW, który może zacząć panikować, że uczeń właśnie przerósł mistrza.

skoda_superb_07

skoda_superb_08

skoda_superb_09