Blog

Myśli z Genewy: Być samotnym jak Kia

Autor:  | 

Ah, hot-hatche. Jak tu ich nie kochać? Nasza mała tajemnica. Drobne samochodziki z ogromnym potencjałem, które choć niepozorne mają wywoływać uśmiech na naszych twarzach. W czasach gdy konkurencja w tym segmencie jest tak zacięta, dlaczego wszyscy zapomnieli o jednym z najfajniejszych z nich?

W którymś momencie poprzedniego zdania, prawdopodobnie każdy z Was westchnął. Nie oszukujmy się, hot-hatche są nie tylko drogie w zakupie, ale i drogie w utrzymaniu.
A gdybym Wam powiedział, że jest jeszcze jeden samochód, który nie zamorduje Waszego budżetu, wygląda bardzo dobrze, a 100 na nie bylejakim wyświetlaczu zobaczycie w czasie poniżej 8 sekund?

18 calowe felgi, kamery cofania, ponad 200KM, wersja 3 lub 5 drzwiowa, ledy z przodu, ledy z tyłu, a wszystko za cenę, do której konkurencja nie jest w stanie w tej klasie się nawet zbliżyć.

blog_kia_proceed_03

Przedstawiam Wam Kia pro_cee’d GT. Jak już przestaniecie się tarzać ze śmiechu po dywanie i się ogarniecie, proponuję jeszcze raz przeczytać ostatnie zdania. Chciałbym też zapoznać Was z surową rzeczywistością. Astra OPC – 130 tys. Leon Cupra 280? 125 tys. Wspominałem już nie raz, że więcej niż 225KM w samochodzie z napędem na przód to czysty bezsens, prawda? To tak samo przekłamane i sztucznie pompowane cyferki jak na wyprzedażach aparatów cyfrowych w supermarketach.

Ale Honda Civic Type-R ma czas na Nurburgringu lepszy niż Nissan GT-R! Po pierwsze z klatką bezpieczeństwa i sportowymi oponami, a po drugie – nawet jeśli – to za ten sukces przyjdzie Ci słono zapłacić. Zapomnij. Ale przecież jest nowy RS z napędem 4×4! Tak, ale skoro wersja ST kosztuje ok. 130 tys. to RS wyląduje w granicach 170 tys. zł. Nawet nie będę zaczynał z Mercedesem A klasą AMG.

Jeśli już zeszliśmy na ziemię, musimy rozważyć nasze opcje. Możemy oczywiście szukać używek, ale musicie zadać sobie konkretne pytanie. Jak waszym zdaniem jeżdżą stereotypowi właściciele hot-hatchy. Jeśli to Was nie przeraża to prawdopodobnie i tak nic jest w stanie Was przekonać.

Resztę wycieczki proszę za mną. Teraz gdy już się oczyściliśmy i wyrzuciliśmy co nieco emocji z siebie, przyjrzyjmy się pro_cee’d GT jeszcze raz.

blog_kia_proceed_02

I jeszcze raz.

blog_kia_proceed_05

A teraz z drugiej strony.

blog_kia_proceed_07

Nie jest tak źle prawda? A to wszystko możecie mieć poniżej 100 tys. Może nie ma tutaj ogromnego spojlera, a lekko zmienione zderzaki nie krzyczą i nie rzucają nam się na gardło, ale wszystko tutaj póki co gra. Mamy dynamiczniejszą stylistykę, delikatne akcenty, duże ładne felgi, chromowany wydech i stosowne oznakowanie.

W środku nie jest wcale gorzej. Czasami trudno uwierzyć jak ogromny postęp zrobiła Kia na przełomie ostatnich lat. Śmiem stwierdzić, że jest marką, która zrobiła największy skok jakościowy w tak krótkim czasie. Gdyby ktoś kilka lat temu zapytałby się mnie czy chciałbym Kię, poważnie rozpatrywałbym zakup Multipli. A teraz? To piękne samochody, które szczerze zasługują na naszą uwagę i przyciągają coraz lepszym designem.

Jest jeszcze jeden element. Jak przystało na prawdziwego gadżeciarza, lubię drobne smaczki i elementy, których nie znajduję u konkurencji. Pierwsze co mnie przywitało po zajęciu miejsca kierowcy to cyfrowy wyświetlacz, znany mi wcześniej z samochodów z zupełnie innego segmentu. Miła odmiana. Co więcej, wzory prędkościomierza można sobie zmieniać. Jestem sprzedany. Jeszcze tylko chwila ze skrzynią biegów by się przekonać czy przełożenia są spasowane jak na definicję hot-hatcha przystało. Odhaczone zielonym markerem.

W całym tym zachwycie i podziwianiu kokpitu, w miarę upływu czasu i rosnącej pokusie by posiadać ten samochód, rosło jeszcze jedno uczucie.

Czas na odrobinę prawdy i szczerości. Czas na wyznanie płynące z samych głębin mojego serca. Dlatego zanim przeczytasz kolejne moje słowa – proszę – uruchom poniższy utwór, który pomoże Ci odczuć to co szczerze siedzi bardzo głęboko we mnie.

Znacie to uczucie gdy jakieś Wasze marzenie legnie w gruzach? Gdy coś staje się nieosiągalne, a Wy nie macie na to kompletnie żadnego wpływu? Ten ucisk w gardle gdy z każdą chwilą zdajecie sobie sprawę, że choćby nie wiem co, to nie będziecie mogli zdobyć tego czegoś?

Ja wiem. Bo nigdy nie będę miał pro_cee’d GT. Nie ze względów finansowych. Nie dlatego, że jest dla mnie zbyt wolny, czy uważam, że jest to zbyt mało „prestiżowa” marka. Wręcz przeciwnie. Kia udowodniła, że zasługuje na prawdziwego hot-hatcha, co więcej, zasługuje by stawać w szranki z największymi graczami. A ja nie będę mógł być częścią ich zespołu.
Nie wiem czy to kwestia dyskryminacji, braku doświadczenia czy niekompetencji inżynierów. Może po prostu gdzieś podczas całej tej euforii tworzenia bardziej wyczynowego samochodu, ktoś w Korei zapomniał, że są na świecie osoby, których poziom oczu wystaje ponad 180 cm n.p.m.

Ta mała, piękna Kia jest wręcz idealnie za ciasna. Przekracza tą granicę dyskomfortu o 2 cm, może nawet mniej. Uwierzcie mi – próbowałem. Pisze to człowiek, który był o krok od zakupu Toyoty GT86, która przez mojego teścia została oficjalnie ochrzczona imieniem – wanna.
20 mm, które nie pozwala mi odprężyć się i w pełni rozkoszować tym wszystkim co mnie w tym samochodzie otacza. Oczywiście, mógłbym jeździć ze skęconym karkiem, nie raz na potrzeby jazdy fajniejszym samochodem robiło się takie rzeczy. Ale nie oto chodzi w ideologii hot-hatchy.

Samochody te z założenia mają być małymi, aczkolwiek mimo wszystko praktycznymi zabawkami z którymi można żyć. Mają być samochodami, które dostarczą nam masę radości i zabawy, ale gdy trzeba będziemy mogli w nich zrobić setki, a nawet tysiące kilometrów.
Z bólem serca musze przyznać, że ta generacja pro_cee’d GT nie jest dla mnie, choć chętnie umówiłbym się z nią na choć drobne kursy. Póki co Kia zostanie osamotniona, zupełnie jak na swoim stanowisku w Genewie.

blog_kia_proceed_01 blog_kia_proceed_04 blog_kia_proceed_06

Muzykę do tekstu udostępnił: www.bensound.com