Blog

Klasyk NIE dla każdego: Lotus Seven

Autor:  | 

Lata 50’ to istny rozwój motoryzacji, wiążący się z wyznaczaniem trendów i z poważną zmianą formy samego pojazdu. Auta mocno odcięły się już od pierwowzoru wozu drabiniastego. Nie był już dwuformatową konstrukcja z osobnymi nadkolami i wahaczami na zewnątrz tylko wszystko zamykało się w jednobryłowym i zwartym nadwoziu.

Najbardziej skorzystały na tym piękne samochody sportowe, szczególnie te włoskie, np. Ferrari 250 GTO, 250 GT/E. Brytyjczycy w tych czasach też nie folgowali. Przecież w tej dekadzie zastąpili swoje przestarzałe modele XK jeszcze bardziej przestarzałym ale za to pięknie wyglądającym modelem E-type. To wszystko nie jest zbyt ważne, ponieważ w roku 1957 w Norfolk powstał samochód, który jakby nie do końca wpisywał się w ówczesne modne i zwarte konstrukcje.

Stworzyła go pewna brytyjska firma, która zaczynała się specjalizować w czymś, co obecnie prawie zanika, chociażby ze względu na normy bezpieczeństwa. Wtedy takie normy nie miały większego znaczenia, a sam naród miał już w swojej karierze motoryzacyjnej podobne konstrukcje oparte na drewnie i cienkiej blaszce z silnikiem od czego popadnie, np. od łodzi albo motocykla. Mowa tu o producencie zwanym Morganem, którego pojazdy do dzisiaj zachowały swój historyczny urok zarówno w wyglądzie jak i konstrukcji . Brytyjczycy mają to do siebie, że jeżeli coś powstaje na terenie ich kraju i po jakimś czasie okazuje się, że nie jest to zbyt doskonałe to albo nadają temu czemuś tytuł szlachecki (w przypadku osoby) albo stwierdzają, że jest to konserwatywne i tak miało być (najczęściej w przypadku pojazdów) , po czym czynią z tego kult przez kolejne 80 lat (np. Madonna albo Jensen). Jednak tym razem było zupełnie inaczej.

Samochód o którym mówię to jedno z moich prawie spełnionych marzeń z przeszłości, nie dokładnie w tej formie ale bardzo podobne. Zamysł na sam projekt był idealny. Miała to być konstrukcja lekka, prosta, szybka, tania i nie praktyczna. Te pięć składników to moja ulubiona receptura na samochód dający wrażenia z jazdy, na samochód sportowy. Produkcją tego modelu nie mogła zająć się żadna inna firma niż Lotus, a on sam musiał nazywać się Seven. Silnik umieszczony z przodu wzdłużnie ale za przednią osią, napęd oczywiście na tylną oś, skrzynia, wał napędowy znajdowały się gdzieś po między blokiem, a dyferencjałem ale to nie było najważniejsze. Ergonomia też nie była wyznacznikiem. Ponoć ktoś przeciętnego wzrostu siedząc w tym pojeździe ma wrażenie, że zapomniano tu o przedziale dla kierowcy i pasażera ale nie każdy jest stworzony do lekkich i sportowych konstrukcji. Ktoś o ponadprzeciętnym wzroście….(czyt. Volvo 740/940 – artykuł pojawi się wkrótce).

Pierwsze egzemplarze posiadały czterocylindrowy silnik o pojemności nie całych 1,2 litra i mocy ok. 40KM, jednak ich początkowa waga to zaledwie 387 kg. Niski współczynnik oporu powietrza i niewielka szybka (a w zasadzie jej brak) powodowały, iż pojazd był naprawdę dynamiczny i nastręczał emocjami pochodzącymi z nieokiełznanych bolidów lat 50-tych (trochę przesadziłem). Pojazd miał jeszcze trzy ewolucje. Series 2 zaczęto produkować od roku 1960, Series 3 od 1968, aż po najmniej popularną Series 4 (okazała się klapą) od 1970 do 1974. W późniejszych generacjach najpopularniejszą jednostką była czterocylindrowa o pojemności 1,6 l, która w trzeciej serii osiągała moc ok. 120 KM co podczas przejażdżki ważącym nieco ponad 500 kg pojeździe potrafiło pozostawić sporo emocji na kolejnych kilka lat.

Ciężko określić urodę tej „maszynki”. On nie był tworzony pod kątem designu, miał po prostu dobrze i szybko jeździć nadając przy tym sporego wzrostu adrenaliny, ponieważ w tych mocniejszych wersjach był naprawdę nieprzewidywalny. Siedząc w nim mamy wrażenie, że przeszliśmy przez filigranowy płotek i usiedliśmy na asfalcie. Wnętrze jest naprawdę nie komfortowe i nie każdy poczuję w nim frajdę i odprężenie. Ja kiedyś miałem okazję zasiąść w replice (kitcar) z silnikiem od jakiegoś forda o mocy 160KM. Pojazd urywał głowę i momentalnie powodował zapalenie zatok pomimo klarownej i przyjemnej pogody. Widok zza kierownicy (zza tunelu kierowcy) jest bardzo przyjemny: maska, reflektory i błotniki, dopiero później asfalt i to wystarczy. Jednak zaistniało kilka czynników, które wykluczyło mnie jako stałego użytkownika pojazdu tego typu.

Pierwszy fakt, który mocno przeszkadzałby mi teraz to ciągły kontakt z wiatrem, nawet na postoju. Tam cały czas wieje, nawet kiedy już idziesz spać. Z tego tytułu wynika drugi fakt, który przeszkadza, mianowicie tym pojazdem powinno się jeździć w pilotce! A dla kogoś kto nosi na stałe okulary jest to nie wykonalne.

Niektóre samochody odznaczają się w kinematografii, tak też jest z tym modelem. Często ktoś, kto kupuję pojazd znany z jakiegoś serialu, filmu jest skazany na pewne standardy, których nie może nie zastosować podczas paradowania w śród populacji. Mianowicie entuzjasta posiadający Ferrari 308 GTS powinien mieć wąsy, dwa metry wzrostu i nawet jesienią chodzić w krótkich spodenkach, Ferrari 365 GTB/4 albo McBurnnie Daytona zobowiązuje do zameldowania się w Miami, noszenia białych spodni i pastelowych marynarek. Tak właśnie Lotus/Caterham Seven obliguję do prowadzenia go w skórzanej pilotce z goglami, skórzanej kurtce i białym szaliku, ponieważ tak zapamiętałem go z filmu „Glina czy łajdak”. Tym sprytnym samochodzikiem w białym kolorze posługiwał się tak właśnie ubrany Jean-Paul Belmondo, który prowadząc palił oczywiście cygaro.

Podsumowując nie jest to zdrowy samochód, nie da jeździć się nim na co dzień w naszym klimacie ale też nie rozpatrujmy go w kontekście samochodu na co dzień. O strefach zgniotu nie będę pisał bo nie ma o czym ale nie każdy jest gotowy zapłacić cokolwiek za łącznik z zaświatami. Sam pojazd jest fenomenalny i zawsze będę go podziwiał za to, że jest prekursorem tych szybkich, lekkich i prostych bolidów drogowych. W 1973 roku Lotus zrezygnował całkowicie z produkcji modelu, a prawa licencyjne nabył jeden z ówczesnych dilerów Lotusa – Caterham. Ostatnia najmocniejsza wersja tego modelu pod nazwą Caterham 7 CRS potrafiła generować 264 KM.