Blog

Jak wydać 100 000 zł na nowy samochód

Autor:  | 

100.000 zł na nowy samochód to podły i podstępny budżet. Wydaje się, że to dużo i w ofertach można przebierać, ale kiedy już zaczniesz przeglądać cenniki okaże się, że dobry wybór jest całkiem niewielki.

Na usta cisną się dwa słowa na „S”, które są zupełnie na miejscu, jeśli kupuje się samochody rozumem i logiką. Ale na świecie są jeszcze ludzie, którzy w tej kwestii kierują się emocjami. Ja zdecydowanie jestem jednym z nich, a to moja lista samochodów, na które mógłbym wydać 100.000 zł bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Kolejność prawie przypadkowa.

Użyj strzałek (← →) do przewijania

Renault Clio IV R.S. Trophy – od 99 500 zł

To mogłaby być najbardziej efektywna wizyta w salonie w historii – „Dzień dobry, poproszę Clio R.S. Trophy, bez dodatków. Do widzenia.” Mniej więcej 3 miesiące później niewielka, biała Renówka na czarnych osiemnastocalowych felgach i z tytanowym układem wydechowym od Akrapovica byłaby gotowa do odbioru. Więcej szczegółów?  Nie ma sprawy – moc 220 KM, moment obrotowy 260 Nm, sprint do setki w 6,7 sekundy i prędkość maksymalna – 235 km/h. Pamiętajcie, że cały czas mówię o samochodzie, który wygląda jak służbowe auto przeciętnego przedstawiciela handlowego. Jeśli kogoś martwi „brak dodatków”, to śpieszę przypomnieć, że R.S. Trophy to najdroższa konfiguracja Clio, w której znaleźć można nawigację satelitarną, automatyczną skrzynię biegów EDC z sześcioma przełożeniami i łopatkami przy kierownicy, rewelacyjne światła przednie Full LED „Pure Vision” oraz system sportowej jazdy R.S. Drive.

Renault Clio R.S. Trophy, to niewielkie auto, które ma wbudowany aplikator adrenaliny. W podstawowej konfiguracji nie będzie się za bardzo rzucał w oczy… stojąc. Jednak wystarczy ruszyć z miejsca i napełnić doskonały układ wydechowy spalinami, aby poczuć na plecach dreszcz prawdziwych emocji oraz niepewny wzrok przechodniów przestraszonych wystrzałami z rur. Moim zdaniem warto…

Użyj strzałek (← →) do przewijania