Blog

#GIMS2018 SUMA: Artur

Autor:  | 

Minęło już tyle czasu od naszego wyjazdu do Genewy, że trochę mi wstyd publikować swoje podsumowanie dopiero teraz. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko gimnazjalne wymówki, które brzmią tym bardziej niedorzecznie, że ten etap edukacji mnie ominął.

Nie mówcie mojej żonie, ale muszę się przyznać, że początek marca to jedna z tych dat, które zaznaczam w swoim kalendarzu na czerwono. Zwłaszcza odkąd nasze wyjazdy do Genewy stały się regularne jak, nomen omen, szwajcarski zegarek. A przygotowania do kolejnego wyjazdu zaczynam już kilka tygodni po powrocie, kiedy zostaje ogłoszona data kolejnych targów.

No ale dość tej melancholii poprzedzonej nieudolną samokrytyką. Czas podsumować #GIMS2018, które w skrócie mogłoby brzmieć Peugeot. W poprzednich latach ten francuski producent przyzwyczaił nas do tego, że nie do końca potrafił zagospodarować swoje stosunkowo duże stanowisko na halach Palexpo. Zawsze miałem wrażenie, że jest tam… nudno, ciemno i szaroburo. Sytuację tylko nieznacznie poprawiały ustawianie od czasu do czasu samochody koncepcyjne, których możemy spodziewać się na drogach „kiedy świnie zaczną latać”. Przeczuwałem, że tak dużą powierzchnię można wykorzystać lepiej i w końcu tak się stało. W tym roku Peugeot opuścił strefę motoryzacyjnego mroku i zakomunikował to stawiając na swoim stoisku ogromną rzeźbę lwa. Ale to nie ten imponujący pokaz pewności siebie był największym magnesem Francuzów. Była nim nowa generacja modelu 508, która (nie ma sensu budować napięcia) jest absolutnie genialna…

Firma z Soshaux ma już w swoim portfolio piękne samochody. Żeby nie szukać daleko, wystarczy przypomnieć modele 406 i 407 w wersjach coupe. Jednak nowe 508 ustawiło poprzeczkę tak wysoko, że minie sporo czasu, zanim ktoś ją przeskoczy. Zmiany w stosunku do poprzednika, a także konkurencyjnych aut tego segmentu są radykalne. Nowe 508 w końcu wygląda tak, jak powinien wyglądać samochód z lwem na masce. Zniknął idiotycznie szczerzący się grill, pojawiły się pionowe światła LED, które niczym lwie kły podkreślają drapieżny charakter zarówno auta, jak i zwierzęcia. Nowe 508 nie jest sedanem, to pięciodrzwiowy fastback, który z zaledwie 140 cm wysokości staje w jednym szeregu z takimi autami jak A5 Sportback, Kia Stinger, czy VW Arteon. Sylwetka najnowszego modelu jest piękna, dynamiczna i rasowa. No i oczywiście – wisienka na torcie – drzwi bez ramek! Dobitny dowód na to, że ktoś w fabryce Peugeota dał projektantom całkowicie wolną rękę, a potem nie pokazał rysunków w dziale księgowości. Dobra robota.

Wnętrze było piętą Achillesową wszystkich ładnych Peugeotów… aż do teraz. Przy tworzeniu kabiny nowej 508 inspirowano się kokpitem konceptu Exalt z 2014 roku. Połączenie drewna i nowoczesnej technologii wypada doskonale. Wbrew panującym dzisiaj standardom, nie wyzbyto się całkowicie przycisków – chociaż to, co znajduje się na desce rozdzielczej bardziej zasługuje na miano klawiszy. Nie wiem do czego służą, gdyż bardziej kontemplowałem dbałość o detale oraz animacje wyświetlaczy, ale na pewno nie są tam tylko dla ozdoby. Doznania estetyczne we wnętrzu nowej 508 są najwyższej próby. Do tej pory nie mogę zdecydować, czy auto bardziej podoba mi się na zewnątrz, czy w środku.

Niestety, jest kropla dziegciu, w tej beczce wybornego miodu – silniki. Do wyboru będą trzy jednostki napędowe w łącznie sześciu różnych wariantach – benzynowe 1,6 litra i dwa ropniaki. O tych drugich wspomniałem tylko z poczucia obowiązku i nie będę wchodził w szczegóły. Natomiast pierwszy z nich występuje w dwóch odmianach – 180 i 225 KM. Cyferki niby się zgadzają, ale mam wrażenie, że odrobinę większa pojemność, byłaby bardziej odpowiednia. Mimo, że pod względem wyglądu nowy Peugeot zostawia konkurencję daleko z tyłu, to nader skromna gama silnikowa sprawia, że zwłaszcza niemieccy producenci chyba jeszcze śpią spokojnie. A szkoda… Na szczęście Francuzi zapowiedzieli na jesień 2019 hybrydę typu plug-in, która brzmi całkiem zachęcająco.

Stanowisko Peugeota było jednym z pierwszych, które odwiedziliśmy na tegorocznych targach motoryzacyjnych w Genewie i odcisnęło na mnie znaczne piętno. Wiem, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony, ale dla mnie prezentacja nowej 508 była najważniejszym wydarzeniem #GIMS2018. Wierzę, że będzie to jeden z tych samochodów, który zapisze się na kartach motoryzacyjnej historii wielkimi literami, bo w pełni na to zasługuje. A na wielki sukces tego auta zasługuje Peugeot i wszyscy ludzie, którzy zdobyli się na odwagę i stworzyli tak radykalny samochód w dość konserwatywnym segmencie. De gustibus non est disputandum, ale moim zdaniem nowy Peugeot 508 to samochód piękny, charyzmatyczny i ocierający się o perfekcje. Całkowicie zepsuł mi radość podróżowania do Genewy moim Renault Megane GT, bo już liczę, kiedy będę mógł go kupić.

Kolejne godziny spędzone na halach targowych w Genewie niczym szczególnym się już nie zapisały w mojej pamięci. Co prawda było kilka momentów godnych uwagi, jak bliższe spotkanie z Alfą Romeo Giulią, po którym stwierdziłem, że podoba mi się bardziej niż do tej pory sądziłem. Albo stwierdzenie, że BMW 7 jest przyjemniejsze niż Mercedes klasy S. Jednak ostatecznie moim samochodem targów został wtedy, i dzisiaj nadal nim jest nowy Peugeot 508. Magnifique.