Blog

#GIMS2017: Renault

By  | 

Renault to marka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Francuski koncern ma długą i pełną wzlotów i upadków historię, w której można odnaleźć zarówno prawdziwe legendy, jak również twory, o których każdy chciałby jak najszybciej zapomnieć. Wszystko wskazuje na to, że obecnie jesteśmy świadkami Renault na fali wznoszącej.

Pierwszego dnia targów, stanowisko francuzów ozdobione było jedynie przez modele, które akurat miały przyciągnąć najwięcej uwagi. Nieświadomi tego budującego napięcie zabiegu, byliśmy nieco rozczarowani i nie poświęciliśmy należytej uwagi tej marce. Na szczęście drugiego dnia na charakterystyczny podest Renault zajechały wszystkie dostępne obecnie modele i nasza uwaga została przyciągnięta aż nadto.

Renault KOLEOS

Zdecydowanie największym wydarzeniem była premiera nowego KOLEOSa. Trochę się jej bałem, bo poprzednia generacja tego auta nie zachwycała. Największy SUV marki przeszedł jednak gruntowną przemianę i teraz wygląda dostojnie, poważnie i, co chyba najważniejsze, nie wzbudza już wesołości pomieszanej z zażenowaniem. Przyznaję, nie bez odrobiny wstydu, że rynek SUVów robi się bardzo ciekawy. Myślę, że nowy KOLEOS ma dużą szansę powalczyć o miano najlepiej sprzedającego się auta w swojej klasie.

Renault CAPTUR

Pierwszy raz szerszej publiczności został również pokazany nowy Renault CAPTUR. Miejski crossover przeszedł udaną kurację odmładzającą i wygląda jeszcze ciekawej od swojego poprzednika. Nadal uważam, że jest to kobiecy samochód. A biorąc przeglądając broszurę produktową, sądzę, że moja opinia nie jest wcale nieuzasadniona. Cechą charakterystyczną modelu nadal jest dwukolorowe nadwozie. Nieco zmieniono przednie lampy i wnętrze, żeby było bliższe obecnej stylistyce marki. Całość prezentuje się całkiem zgrabnie.

Renault ALASKAN

Renault ALASKAN to pick-up. Nadal nie wiem, skąd bierze się chęć wskrzeszenia mody z poprzedniej dekady, ale faktem jest, że coraz więcej producentów chce ugryźć kawałek tego, wydawałoby się już czerstwego, ciasta. Pick-upy nigdy mnie nie urzekały, i to się już raczej nie zmieni. To takie auta dla osób, które zawsze jeździły kombiakami, przesiadły się na SUVa, ale okazało się, że bagażnik nie przewozi wystarczająco dużo powietrza.

Renault MEGANE

Nowa „Meganka” jest obecna na rynku już od dłuższego czasu i szczerze mówiąc, nie od razu przykuła moją uwagę. Na początku byłem trochę zły, że poprzednia generacja francuskiego kompaktu, która bardzo przypadła mi do gustu (szczególnie w wersji 3-drzwiowej), została zastąpiona modelem tak zupełnie innym. Potem odkryłem w gamie wersję GT i pisząc ten tekst jestem przekonany o tym, że Renault MEGANE Grandtour GT będzie moim kolejnym samochodem. Jednak jak twierdzi moja żona, w tej kwestii sytuacja w mojej głowie jest bardziej niż dynamiczna, i propozycje na następny samochód pokazuję jej średnio co tydzień.

Renault Twingo GT

Małe Renault, które o mały włos nie zostało pierwszym samochodem roku DoDechy, zobaczyliśmy pierwszy raz w nieco bardziej wyczynowej wersji. Twingo to auto, na które sam jego producent nie do końca ma pomysł. Mogłoby się wydawać, że napęd na tył i silnik umieszczony z tej samej strony auta, to murowany przepis na sukces w tej klasie. Niestety, wszystko wskazuje na to, że osoby kupujące auta przeznaczone do miejskiej dżungli mają nieco bardziej zachowawcze preferencje. Wersja GT na pewno ucieszy tych bardziej wymagających kierowców. Zgoda, 110 KM i 170 Nm to nie są liczby, które zwalają z nóg, ale pamiętajcie, że mówimy o miejskim koszyku na zakupy. Do sprawnego poruszania się po centrum wystarczy, a i do wykręcenia pączka z dziurką na śniegu się nada.

Renault ZOE e-Sport

Na stanowisku Renault nie mogło zabraknąć ciekawostek. Jedną z nich na pewno był model koncepcyjny ZOE e-Sport. Ten w pełni elektryczny kompakt napędzany jest technologią przeniesioną wprost z Formuły E. 460 KM, 640 Nm i przyśpieszenie od 0 do 100 km/h w 3,2 sekundy. Robi wrażenie. Zwłaszcza w samochodzie, który wygląda jak bardzo rasowe Clio.

W poprzednich latach zbyt często przedstawiciele Renault musieli wymyślać pokręcone metafory, żeby opisać swoje auta i przekonać klientów do ich zakupu. Prawda jest taka, że stylistyka samochodów znad Sekwany była czasami zbyt odważna, zbyt szalona i często sprawiała wrażenie niedokończonej. Trzeba jednak przyznać, że obecna generacja „renówek” prezentuje się wyśmienicie – są dostojne, eleganckie, drapieżne w dzień, a demoniczne w nocy (chociaż mi odbicie ich przednich reflektorów w lusterku wstecznym kojarzy się z małpą z pewnej bajki o pandzie).

Jeśli Wam mało zdjęć od Renault, to zerknijcie do galerii z pierwszego oraz drugiego dnia. Nasz wyjazd do Genewy został wsparty przez naszego Partnera – Grupę Polmotor.