Blog

GOŚĆ: TURBO? Ależ proszę!

By  | 

Porsche właśnie wprowadziło do swojej oferty 911 z silnikiem turbodoładowanym. Tomasz Rossa opisał swoje przemyślenia związane z decyzją niemieckiego producenta.

Mija już prawie doba od zakończenia konferencji Apple, na której inżynierowie firmy z Cupertino – niewielkiej jak na skalę Stanów Zjednoczonych miejscowości, zlokalizowanej w Dolinie Krzemowej (Kalifornia) – zaprezentowali światu nowego iPhone’a. Sęk w tym, że nie jest on do końca nowy…

Tymczasem, po drugiej stronie globu od ponad 50 lat marka Porsche tworzy niepowtarzalny samochód sportowy, na przekór wszystkim montując w nim silnik z tyłu i przekonując nas o tym, że to najlepsze rozwiązanie. Fenomenem tego auta jest fakt – iż wbrew pozorom – Niemcom ta sztuka udaje się doskonale. Oczywiście mam na myśli kultową 911’stkę.
Obawiam się jednak, że właśnie nadszedł jej kres. Za kilka dni rozpoczną się międzynarodowe targi samochodowe we Frankfurcie gdzie zobaczymy „odświeżoną” generację 991. Cudzysłów użyty w poprzednim zdaniu doskonale obrazuje to, jak szybko zmienia się świat. NOWE 911, bo tak należy utożsamiać odmianę 991.2, jest z nowe nie z powodu lepiej dopracowanych reflektorów przednich, ani nawet nie z powodu „nowego” zderzaka czy tylnych świateł, które upodobniły się teraz do tych znanych już z Macana. NOWE 911 jest nowe, ponieważ pod maską znalazł się turbodoładowany silnik.

Drogi czytelniku, tudzież czytelniczko, wybacz mi nagromadzenie słów na literkę „N”, lecz było to absolutnie konieczne. Do rzeczy.

Od 50 lat TURBO było zarezerwowane tylko dla jednej wersji 911’ki. Co zatem skłoniło inżynierów do tak – wydawać by się mogło – odważnej zmiany? Otóż mili państwo, ekologi(k)a, a precyzując – KONIECZNOŚĆ. Tak, to właśnie konieczność – nie będę o niej teraz pisał – sprawiła, iż panowie (i być może panie) dotychczas pochylający się nad rozwojem projektu, który znali od kołyski, zostali zmuszeni do stworzenia czegoś NOWEGO.
Choć ubrali oni swój projekt w dobrze nam znane szaty, zapomnieli dodać, że każdy klient decydujący się nabyć ich dzieło, otrzyma wraz z nim pistolet z dwoma nabojami, tak by mógł po prostu palnąć sobie w łeb.
Porsche 911 to samochód dla purystów, ludzi ceniących bezkompromisowość, konsekwencję i niezależność. Ta ostatnia, właśnie została zmiażdżona przez bezkresną, umysłową próżnię osób zasiadających w radach wysokiego szczebla Unii Europejskiej. Nie moja w tym rola, aby oceniać działania tych ludzi, choć nie zaprzeczę, iż cele są jak najbardziej słuszne. Trzeba jednak zachować umiar.

Na początku mojego wywodu wspomniałem o nowym iPhone’ie. O co chodziło? Rozwój, a właściwie ewolucja tego urządzenia jest niemal idealnym odbiciem rozwoju 911’ki w motoryzacji, z tą różnicą, że odbywa on się w świecie telefonów (smartphone’ów).
Przygotujcie się, gdyż już niebawem ewolucja zmieni się w |R|ewolucję, tak jak ma to teraz miejsce z naszą ukochaną 911’ką, a wówczas po waszym ulubionym smartfonie nie pozostanie już śladu, choć nadal będzie miał nadgryzione jabłuszko z tyłu.

Od redakcji: Niebawem zamiast silnika 3,4 i 3,8 litra, naturalnie pompującego benzynę, dostaniemy 3 litrowe serce wspomagane turbosprężarką. Oczywiście możemy tu mówić o ostatecznie zwiększonej o 20KM mocy i o lepszym o 10 sekund czasie na zielonym piekle Nürburgringu, ale nie o to tu chodzi. Tymczasem miejmy nadzieję, że świst turbosprężarki nowego Porsche, nie będzie w stanie zagłuszyć gwizdów oddanych fanów, którzy z pewnością będą domagać się powrotu marki do swoich korzeni.

Autorem tekstu jest Tomasz Rossa, jeśli chcielibyście więcej jego tekstów – zajrzyjcie na jego stronę!